Polscy historycy spierają się o to, czy II wojna światowa rozpoczęła się od bombardowania Wielunia czy może od ostrzelania Westerplatte przez niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein”. Niektórzy próbują pogodzić te dwa miejsca, proponując Tczew, zaatakowany o 4:34 nad ranem.
Wybuch II wojny światowej. Westerplatte i Wieluń symbolicznie wyróżnione
Spotkamy się też z twierdzeniami, że II wojna światowa rozpoczęła się jeszcze wcześniej – w marcu 1938 roku od przyłączenia Austrii do III Rzeszy. Kolejnym krokiem miało być zajęcie Sudetów jesienią 1938 roku oraz reszty Czechosłowacji w marcu 1939 roku. Panuje jednak zgoda co do tego, że działania wojenne rozpoczął atak na Polskę, więc symbolicznie to na 1 września datuje się wybuch tego największego w dziejach konfliktu zbrojnego.
Niemiecki plan ataku zakładał wojnę błyskawiczną, tzw. Blitzkrieg. Napastnicy chcieli zaskoczyć polską obronę, przełamując jej szyki, okrążając oddzielone siły i niszcząc je. Armia agresora atakowała z kilku kierunków: ze Śląska, Prus Wschodnich i Pomorza Zachodniego w kierunku Warszawy. Niemcy wystawili do walki 1 850 tys. żołnierzy, 11 tys. dział, 2 800 czołgów i 2 000 samolotów.
Wojsko Polskie miało wówczas dwa razy mniej żołnierzy (950 tys.), ponad dwa razy mniej dział (4,8 tys.), cztery razy mniej czołgów (700) i aż pięć razy mniej samolotów (400). Klęskę polskiej armii przypieczętowała zdradliwa inwazja żołnierzy Związku Radzieckiego z 17 września. Na nic zdała się bohaterska obrona w obliczu przeważających sił wroga.
Bezbronny Wieluń i walczące Westerplatte
Już pierwszego dnia wojny Niemcy brutalnie zasygnalizowali, jaką wojnę chcą prowadzić z Polską. Bombardowaniem bezbronnego Wielunia zapowiedzieli konflikt totalny, siejąc panikę wśród ludności cywilnej i tworząc rzekę uchodźców, zmierzających na wschód kraju.
W relacjach historycznych podkreślano, że jedne z pierwszych bomb zrzucono na szpital w Wieluniu, który na dachu miał wymalowany międzynarodowy symbol Czerwonego Krzyża. Przy użyciu 380 bomb o łącznej wadze 46 ton zniszczono 75 proc. budynków w mieście. Zginąć miało od 127 do aż 2169 osób. Co ważne, w miasteczku nie stacjonowały wówczas żadne wojska.
Polscy żołnierze stacjonowali za to na Westerplatte, gdzie przed Niemcami bronili się przez 7 dni – aż do wyczerpania amunicji. W momencie ataku miało znajdować się tam 88 wojskowych, ale za sprawą „nieścisłości” w dokumentacji, udało się obsadzić stanowiska bojowe liczbą prawdopodobnie aż 214 polskich żołnierzy.
„Schleswig-Holstein” był jednak ciężkim przeciwnikiem dla broniących się na lądzie Polaków. Wyposażony był w cztery działa 280 mm, dziesięć dział 150 mm, sześć działek 105 mm, cztery działka 37 mm i 4 działka 20 mm. Na ląd zeszła też niemiecka kompania szturmowa z bronią maszynową, moździerzem i dwoma granatnikami. Atakujący mieli też wsparcie ze strony lotnictwa.
W pierwszych etapach bitwy Polacy zaskoczyli Niemców, pozwalając im podejść na małą odległość. Z czasem jednak przytłaczająca przewaga atakujących stała się mocno odczuwalna. Już 2 września major Sucharski chciał poddać składnicę. Kapitan Dąbrowski razem z częścią oficerów zdołał jednak nakłonić go do kontynuowania walki. Nawet w chwili kapitulacji 7 września część Polaków wciąż chciała się bronić.
II wojna światowa. Uroczystości rocznicowe w dwóch miejscach
W ostatnich latach rocznice wybuchu II wojny światowej obchodzone są zarówno w Wieluniu, jak i na Westerplatte. W ubiegłym roku prezydent Karol Nawrocki 1 września złożył wieniec na Cmentarzu Żołnierzy Wojska Polskiego na Westerplatte.
To właśnie tam w listopadzie 2022 roku – obok dowódcy, majora Henryka Sucharskiego – spoczęły szczątki westerplatczyków, odnalezione podczas prac archeologicznych prowadzonych na terenie półwyspu.
Tego samego dnia prezydent pojawił się z wizytą w Wieluniu, gdzie spotkał się z mieszkańcami i wręczył odznaczenia państwowe. Polityk skorzystał wówczas z okazji, wzywając Niemcy do wypłaty Polsce reparacji wojennych za straty, wyrządzone naszemu państwu przed ponad 80 laty.
Czytaj też:
Mocne słowa z Ukrainy o Polsce. „Wołyń nie wziął się z niczego” Czytaj też:
Ostatni wywiad Wandy Traczyk-Stawskiej dla „Wprost”. Poruszające słowa weteranki: Boli mnie to...
