Haniebny wyrok z czasów II RP znów dzieli. Najnowsza odsłona sporu - PSL kontra PiS

Haniebny wyrok z czasów II RP znów dzieli. Najnowsza odsłona sporu - PSL kontra PiS

Dodano: 14
Ława oskarżonych podczas procesu brzeskiego
Ława oskarżonych podczas procesu brzeskiego Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
Sprawa przywrócenia godności Wincentemu Witosowi, trzykrotnemu premierowi II RP, skazanemu w tzw. procesie brzeskim, znów podzieliła PSL i PiS. Ludowcy czekają od stycznia na decyzję w sprawie rehabilitacji ważnej dla ugrupowania postaci i zarzucają PiS "próby wchodzenia w buty" PSL. Z kolei PiS twierdzi, że PSL miało wystarczająco czasu na rozwiązanie problemu, gdy było u władzy, czyli w latach 2007-2015.

To nie pierwszy raz, gdy PSL powraca do tematu rehabilitacji Witosa. Ludowcy utrzymują, że wyrok sądu brzeskiego jest haniebny i domagają się jego zmazania. To otworzyłoby drogę do upamiętnienia Wincentego Witosa, trzykrotnego premiera RP, działacza ruchu ludowego. W grudniu 2005 r., gdy w Polsce rządziło Prawo i Sprawiedliwość, posłowie PSL złożyli do ministra Zbigniewa Ziobry interpelację "w sprawie potrzeby wniesienia kasacji na korzyść Wincentego Witosa". Po roku resort sprawiedliwości odmówił. Ministerstwo powołało się wtedy na carski kodeks karny z 1903 r., według którego "zachowanie oskarżonych wyczerpywało znamiona z rosyjskiego kodeksu karnego". Jednak po tym epizodzie, przez 8 lat rządów PO-PSL, nic w tej kwestii się nie zmieniło.

Ponownie wrócił też temat pojawiania się polityków PiS w Wierzchosławicach, którzy rozpoczęli swoją wizytę od złożenia kwiatów na grobie Wincentego Witosa. Następnie odbyła się tam konwencja, na której Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło swoje propozycje dla rolników. Jak wyjaśnia w rozmowie z Wprost.pl posłanka PSL Urszula Pasławska, powrót tego tematu jest podyktowany tym, jak wiele postać trzykrotnego premiera znaczy dla jej ugrupowania. – To ważna dla nas sprawa, ale wydawało się nam, że Prawo i Sprawiedliwość nie będzie bardziej przeciwko Witosowi, niż była Platforma Obywatelska – mówi. Dodaje, że ten sprzeciw wobec opieszałości PiS w sprawie rehabilitacji Witosa jest także podyktowany postawą partii rządzącej. – , jak stało się to w Wierzchosławicach – wskazuje.

W wypadku Wierzchosławic historia znów zatoczyła koło – w 2007 roku prawnuki Witosa nie zgodziły się, by politycy PiS fotografowali się przy grobie Witosa w tej miejscowości. Potomkowie Witosa argumentowali, że byłoby to wykorzystanie go w kampanii wyborczej. PSL-owi w sprawie Witosa udało się jedynie doprowadzić do oddania rodzinie byłego premiera przyznanego mu Orderu Orła Białego. Witos ów order stracił na mocy wyroku właśnie w procesie brzeskim – na mocy amnestii Rządu Emigracyjnego odznaczenie mu przywrócono, ale nie zwrócono go fizycznie.

Wincenty Witos podczas procesu brzeskiego

Szukanie winnych

– Już na początku kadencji podjęliśmy kolejną próbę rehabilitacji Witosa – przypomina Pasławska (PSL interweniowało w tej sprawie w styczniu br.). Dopytywana, dlaczego nic w tej kwestii nie zrobiono, gdy ludowcy rządzili wspólnie z Platformą przez 8 lat, odpowiada: – Byliśmy koalicjantem mniejszościowym, mieliśmy raptem 30 posłów, a PO miała wówczas ponad 200 posłów i nie udało nam się zrealizować wszystkich zamierzeń programowych.

Z kolei poseł Wojciech Skurkiewicz z Prawa i Sprawiedliwości twierdzi, że w tej chwili PSL chciałoby w tej chwili zupełnie zawłaszczyć Witosa "dla swoich działań politycznych". – PSL po 1989 roku wiele razy było u władzy jako koalicjant, miało naprawdę wiele czasu na przygotowanie stosownych dokumentów i propozycji – ocenia Skurkiewicz i dodaje, że ponowne poruszenie kwestii rehabilitacji "wpisuje się w pewną rywalizację polityczną". – A to chyba nie służy całej sprawie – kwituje.

Poseł PiS nie uważa jednak, że dyskusja w tej sprawie jest zamknięta. Zwłaszcza, że jak wskazuje, polska historia, szczególnie ta z okresu międzywojennego, jest skomplikowana i trudna. – Jednak na ten temat powinni się wypowiadać przede wszystkim historycy i eksperci – mówi Skurkiewicz.

Proces brzeski

9 września 1930 r. 18 byłych posłów zostało aresztowanych i osadzonych w wojskowym więzieniu w Brześciu. Zarzuty dotyczyły przygotowywania zamachu stanu. Więźniowie byli bici i upokarzani. Decyzję o przeprowadzeniu akcji podjął gen. Felicjan Sławoj Składkowski, ówczesny minister spraw wewnętrznych, jednak cała akcja była przeprowadzona na wyraźne polecenie Józefa Piłsudskiego.

Jedenastu polskich polityków, z byłym premierem na czele, zostało skazanych na kary od półtora do trzech lat więzienia. Skazano wówczas 11 z 18 aresztowanych, byli to: Herman Lieberman, Stanisław Dubois, Adam Pragier, Adam Ciołkosz, Norbert Barlicki, Mieczysław Mastek, Kazimierz Bagiński, Józef Putek, Adolf Sawicki, Władysław Kiernik i Wincenty Witos.

List gończy z czasów II Rzeczypospolitej

Źródło: WPROST.pl
 14

Czytaj także