Trzynasty punkt Wilsona a sprawa polska. Dziś rocznica kluczowego dla polskiej niepodległości orędzia

Trzynasty punkt Wilsona a sprawa polska. Dziś rocznica kluczowego dla polskiej niepodległości orędzia

Dodano: 
Prezydent Woodrow Wilson
Prezydent Woodrow Wilson / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
8 stycznia 1918 roku Thomas Woodrow Wilson przedstawił program pokojowy, który stał się podstawą dla ładu światowego po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Choć idealistyczne koncepcje amerykańskiego prezydenta nie zapobiegły kolejnemu konfliktowi, plan miał kluczowe znaczenie dla sprawy polskiej i kształtu nowej mapy Europy. Czego dotyczył „trzynasty punkt Wilsona”?

Demokratyczny prezydent Stanów Zjednoczonych był idealistą z małym doświadczeniem w polityce międzynarodowej. Za wybuch wojny obwiniał nie tylko państwa centralne, ale również mocarstwa Ententy – Wielką Brytanię i Francję. Jego ambitny program pokojowy miał za zadanie wyeliminowanie imperialistycznego charakteru konfliktów zbrojnych. W tym celu postulował utworzenie Ligi Narodów (punkt czternasty programu), która miała stać się gwarantem niepodległości oraz integralności terytorialnej wszystkich państw. Zainteresowany był również m.in. jawnością w dyplomacji i rezygnacją z zawierania porozumień tajnych (punkt pierwszy), a także wolnością żeglugi (punkt drugi), zniesieniem barier ograniczających rozwój gospodarczy i handlowy (punkt trzeci) oraz redukcją zbrojeń (punkt czwarty). Za swoje działania i wkład w budowę nowego porządku został uhonorowany Pokojową Nagrodą Nobla.

Dla sprawy polskiej znaczenie miał przed wszystkim trzynasty punkt orędzia Wilsona:

Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które powinno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność bezsprzecznie polską, któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza i którego niezawisłość polityczną i gospodarczą oraz integralność terytorialną należy zagwarantować paktem międzynarodowym.

W jakich okolicznościach postulat „stworzenia niezawisłego państwa polskiego” został podniesiony przez waszyngtońską administrację? Komu powinniśmy być wdzięczni za zainteresowanie amerykańskiego przywódcy naszą sprawą?

„To człowiek, który musi mi pomóc – i zrobię wszystko, by się z nim spotkać”

Roman Dmowski i Ignacy Paderewski byli w 1919 roku delegatami na konferencję pokojową w Paryżu i sygnatariuszami traktatu wersalskiego. Na rzecz polskich interesów działali już jednak od początku Wielkiej Wojny. To właśnie ich aktywności Niepodległa zawdzięcza umiędzynarodowienie sprawy polskiej i jej poparcie przez zwycięskie mocarstwa.

Na Zachodzie program terytorialny odradzającego się państwa prezentowany był przez głównego ideologa ruchu narodowego, który przekonywał zachodnich przywódców, że silna Polska będzie ważnym elementem nowego ładu. Koncepcja Dmowskiego po raz pierwszy została opisana w memoriale Problems of Central and Eastern Europe („Zagadnienia Europy Środkowej i Wschodniej”). W lipcu 1917 roku obszerny dokument został rozesłany do najważniejszych decydentów i publicystów. Trafił także na biurko Wilsona. Sprawa polska była jednak w Białym Domu znana i wspierana już wcześniej. Dzięki staraniom Paderewskiego, jej rzecznikiem był Edward Mandell House, doradca prezydenta do spraw polityki zagranicznej.

Przyszły premier, wówczas cieszący się światową sławą pianista i kompozytor, przyjechał do Stanów Zjednoczonych wiosną 1915 roku. Kilka miesięcy później, w trakcie lektury dodatku do „Timesa”, zetknął się z postacią House’a, którego amerykański prezydent już dwukrotnie wysyłał z misją pokojową na Stary Kontynent: „To człowiek, który musi mi pomóc – i zrobię wszystko, by się z nim spotkać”. Do pierwszego spotkania doszło w listopadzie 1915 roku. Doradca Wilsona opisał je w swoim dzienniku:

Jego opowieść o nieszczęściach Polski jest zdumiewająca. […] Niezwykle mu zależy, aby nasz rząd podjął jakiekolwiek działanie, choć nie wie – jakie. […] Obiecałem Paderewskiemu, że nie ustanę w wysiłkach o poprawę losu Polski, aż do momentu, gdy nie będę mógł posunąć się dalej lub gdy osiągnę sukces. Wziął obie moje dłonie w swoje i powiedział: „Niech Bóg pana błogosławi”, a do oczu napłynęły mu łzy.

Uznany pianista był wielkim patriotą i największym atutem w polskiej próbie powrotu na mapę po stu dwudziestu latach zaborów. Doceniał go także Dmowski, który w liście z 2 września 1917 roku napisał: „Pan jest człowiekiem zupełnie innej kategorii niż my wszyscy. My jesteśmy robotnicy polityczni, stoimy może w pierwszym szeregu, ale zawsze w szeregu. […] Ma pan stanowisko wyjątkowe w Polsce, za granicą i ma Pan indywidualność”. Swoją pozycję, z pożytkiem dla ojczyzny, kompozytor wykorzystał najlepiej jak potrafił.

W listopadzie 1916 roku Wilson po raz drugi wygrał wybory. Paderewski spotkał się z nim w tym samym miesiącu. Żona prezydenta zanotowała, że nigdy nie zapomni twarzy Polaka podczas tej rozmowy: „To było tak piękne, tak tragiczne, tak bardzo poważne. Czułam, że poprzez jego oczy przebija świadectwo ogromu cierpień i poniżenia jego rodaków. Jego włosy utworzyły rodzaj nimbu nad jego głową”. 11 stycznia 1917 roku, za pośrednictwem prezydenckiego doradcy, jeden z Ojców Niepodległości przekazał do Waszyngtonu memoriał dotyczący konieczności odrodzenia Rzeczpospolitej. Napisał w nim, że „w interesie ludzkości, dla dobra wolności i sprawiedliwości, sprawa polska musi być rozwiązana przez odbudowę całego państwa polskiego”. Kilka dni później spotkał się z Housem, który był poruszony po lekturze tekstu i zapowiedział rychły zwrot w amerykańskiej polityce („Wkrótce padnie pierwszy strzał i odbierze ci mowę”).


22 stycznia, w rozpoczynającym drugą kadencję orędziu do Senatu, prezydent powiedział, że „żaden pokój nie może i nie powinien być trwały” i „nigdzie nie istnieje prawo pozwalające na to, aby narody – jak czyjaś własność – przechodziły spod jednej władzy pod inną”. Podał przykład narodu zamieszkującego ziemie nad Wisłą: „[…] mężowie stanu są wszędzie zgodni co do tego, że winna istnieć zjednoczona, niepodległa i samorządna Polska”. Mimo że deklaracja była niejednoznaczna, na warszawski adres amerykańskiego konsula wysłano tysiące depesz z podziękowaniami. Sprawa polska została podniesiona przez przywódcę Stanów Zjednoczonych, które 6 kwietnia 1917 roku wypowiedziały wojnę Niemcom.

Od Aktu 5 listopada do trzynastego punktu Wilsona

5 listopada 1916 roku władze niemieckie i austro-węgierskie obwieściły utworzenie Królestwa Polskiego, które miało pozostać w „łączności z obu sprzymierzonymi mocarstwami”. Nowe państwo miało być „samodzielne” – nie użyto terminu „niepodległe”. Akt przywrócił sprawę polską do głównego nurtu politycznej debaty, jednak jesienną proklamację oceniano najczęściej jako pozorny ruch ukierunkowany na doraźne korzyści dla Berlina i Wiednia. Sceptycznie podchodziły do niego, przywiązane do „koncertu mocarstw” i starego porządku, władze Francji i Wielkiej Brytanii. Nie zakładano wówczas rozpadu Austro-Węgier i obawiano się skłóconych narodów w tym regionie Europy. Aristide Briand, francuski minister spraw zagranicznych, mówił jedynie o „całkowitej autonomii” dla nich.

Po styczniowym orędziu Wilsona i wypowiedzeniu wojny Niemcom kwestia niepodległości Rzeczpospolitej przestała być wyłącznie wewnętrznym tematem państw zaborczych. Wkrótce zainaugurował swoją działalność Komitet Narodowy Polski w Paryżu, powołano również Armię Polską we Francji. W Waszyngtonie Paderewski zaczął być traktowany jako przedstawiciel narodu polskiego. Warto również podkreślić duże znaczenie i aktywność amerykańskiej Polonii.

Zagadnienie Polski jest najbardziej skomplikowanym ze wszystkich problemów, które mają być rozważone. […] Eksperyment musi być bez wątpienia przeprowadzony, ale w celu zapewnienia dogodnego startu rzeczą konieczną jest nalegać od początku na demokratyczne podstawy dla państwa polskiego. O ile nie będzie to w sposób lojalny przestrzegane, wewnętrzne spory Polaków, Rusinów i Żydów najprawdopodobniej uczynią Polskę bezsilną w stosunku do Niemiec.

Takie tezy zostały zawarte w dokumencie opracowanym na potrzeby Białego Domu przez grupę amerykańskich ekspertów. Kolejnym krokiem w polityce Waszyngtonu było ogłoszenie słynnych Czternastu Punktów, w których Wilson poszedł o krok dalej, niż rekomendacje przywołanego wyżej memorandum „Inquiry”.

Fundamentalne znaczenie trzynastego punktu dla odrodzenia państwa polskiego nie ulega wątpliwości. Mimo zastrzeżeń, dotyczących krytykowanego przez Dmowskiego terminu „ludność bezsprzecznie polska” oraz kwestii dostępu do morza (pierwotnie zakładano jedynie umiędzynarodowienie Wisły), postulat Wilsona należy uznać za kamień milowy w budowie naszej niepodległości. Radosnego uniesienia nie ukrywał Stefan Krzywoszewski, dziennikarz i dramaturg:

Tak jasno, stanowczo i bezinteresownie nie wypowiedział się w sprawie Polski żaden z odpowiedzialnych potentatów świata! Wszystkie dotychczasowe wezwania, obietnice i zarządzenia były dyktowane doraźnym interesem własnym. W orędziu Wilsona przemówiło sumienie ludzkości, tak rzadko dochodzące do głosu.

W 1915 roku Ignacy Daszyński oceniał stan sprawy polskiej jako „opłakany”. Sytuację zmienił dopiero Akt 5 Listopada. Kolejnymi ważnymi wydarzeniami były: odezwa Wilsona ze stycznia 1917 roku oraz rewolucja lutowa w Rosji. Mimo że konflikt nie był jeszcze rozstrzygnięty, po ogłoszeniu przez amerykańskiego prezydenta programu pokojowego, niepodległość Polski stała się jednym z celów prowadzonej przez zachodnie mocarstwa wojny. Trzynasty punkt wywołał entuzjazm i wpłynął na mobilizację społeczeństwa, które sto lat temu radowało się z powrotu swojej ojczyzny na mapę Europy. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie działalność Dmowskiego i Paderewskiego oraz poparcie House’a – człowieka, który dotrzymał danego Polakom słowa. Ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych należy natomiast uznać za jednego z budowniczych Niepodległej.

Autorem tekstu Trzynasty punkt Wilsona a sprawa polska jest Piotr Bejrowski. Materiał został opublikowany na licencji CC BY-SA 3.0.

Czytaj też:
Wiele dróg, jeden cel – odrodzenie Rzeczpospolitej. Kim byli ojcowie Niepodległości?

Źródło: Histmag.org
 0

Czytaj także