Obrona ratusza w Karbali. Podczas kilkudniowego starcia z rebeliantami Polacy nie odnieśli strat

Obrona ratusza w Karbali. Podczas kilkudniowego starcia z rebeliantami Polacy nie odnieśli strat

Dodano: 
Polscy żołnierze w Camp Babilon w Iraku, marzec 2004 rok
Polscy żołnierze w Camp Babilon w Iraku, marzec 2004 rok / Źródło: Wikimedia Commons / SSGT RICKY A. BLOOM, USAF, domena publiczna
Karbala w kwietniu 2004 roku była świadkiem największej bitwy z udziałem polskich sił zbrojnych od zakończenia drugiej wojny światowej. Obrona tamtejszego ratusza to symbol naszego zaangażowania w stabilizację po wojnie w Iraku. Jak doszło do obrony ratusza, którą nazwano później bitwą o City Hall?

Polski kontyngent wojskowy uczestniczył w misji stabilizacyjnej w Iraku w latach 2003-2011. W szczytowym okresie 2003-2005 nad Tygrysem i Eufratem służyło dwa i pół tysiąca żołnierzy. Łącznie w Iraku zginęło dwudziestu ośmiu naszych rodaków. Rany odniosło co najmniej sto pięćdziesiąt osób. Mimo zdecydowanej przewagi liczebnej szyickich rebeliantów, podczas kilkudniowego starcia w Karbali nie ponieśliśmy żadnych strat.

Druga zmiana PKW Irak wylądowała w Bagdadzie w lutym 2004 roku. Wśród jej najważniejszych zadań była ochrona ponad półmilionowej Karbali. W świętym mieście szyitów zawrzało w kwietniu, kiedy setki tysięcy pielgrzymów przybyło odwiedzić miejsce męczeńskiej śmierci wnuka Mahometa i syna Aliego, Husajna ibn Aliego.

„Milicja religijna”, zwana Armią Mahdiego, pragnęła wykorzystać święto Aszura do destabilizacji sytuacji w regionie. Rebelianci, inspirowani radykalnymi naukami Muktade as-Sadra, sprzeciwiali się obecności międzynarodowej misji stabilizacyjnej w Iraku. Amerykański wywiad przekazał Polakom informację o spodziewanych atakach. Nadrzędnym celem miało być utrzymanie budynku ratusza (City Hall), gdzie znajdował się areszt i siedziba władz prowincji.

Obrona City Hall

3 kwietnia w zamachach zginęło lub zostało rannych kilkaset osób. Iraccy żołnierze i policjanci zaczęli opuszczać swoje posterunki. Na ulicę wyszły grupy uzbrojonych sadrystów. Starcie rozpoczęło się około godziny pierwszej w nocy 4 kwietnia 2004 roku i trwało przez trzy noce. Budynku ratusza broniło łącznie trzydziestu polskich i dwudziestu bułgarskich żołnierzy. Dowodził kapitan Grzegorz Kaliciak.

Starszy kapral Mariusz Anyszek wspominał:

Kiedy rozpoczął się pierwszy ostrzał moździerzowy, poczułem, że nogi mam jak z waty. Ległem na glebę. Przez myśl mi przeszło: „O ch… tu, k…chodzi?!”. To były wtedy pierwsze słowa, jakie mi przyszły na myśl. Bo przecież to miała być misja stabilizacyjno-pokojowa.

Grzegorz Kaliciak wspominał:

Atakowali nas godzinami, falami… jak Turcy Kamieniec Podolski. […] Gdy sytuację z ratusza w Karbali przeniesie się do komputera, do systemów symulacji pola walki, program ocenia ją jako bezwyjściową, a jedynym ratunkiem jest poddanie się.

Napastnicy próbowali dostać się do budynku wyłącznie pod osłoną nocy, bowiem za dnia obrońcy mogli liczyć na wsparcie z powietrza. Zginęło, w zależności od szacunków, od osiemdziesięciu do stu pięćdziesięciu partyzantów. Bitwa zakończyła się dopiero 6 kwietnia, kiedy przybyła odsiecz polskich komandosów i szyickie bojówki zrezygnowały z kontynuowania ataków.

Starcie nagłośnione po latach

Wyczyn polskiego oddziału nie został nagłośniony w środkach masowego przekazu. Skuteczną obronę opisał dopiero kilka lat później artykuł opublikowany w „Gazecie Wyborczej”. Pamięci polskich żołnierzy i ich rodzin został poświęcony film „Karbala” (2015 rok). W jednej ze scen padły warte podkreślenia słowa wypowiedziane przez amerykańskiego oficera: „To cud, że utrzymaliście się tak długo”. Kapitan (dziś pułkownik) Kaliciak dysponował tylko jednym karabinem maszynowym z noktowizorem. Nasze śmigłowce nie były przygotowane do działań nocnych.

Piotr Głuchowski i Marcin Górka przekonują, że nasza akcja od początku była improwizacją:

Rebelia szyickiej Armii Mahdiego kompletnie zaskoczyła dowództwo polskiego kontyngentu wojskowego, nasze nieudolne Wojskowe Służby Informacyjne i szefostwo polskiej strefy odpowiedzialności zwanej wówczas w tabloidowych mediach „województwem irackim”. W drugiej połowie kwietnia rozeźleni naszą dezorganizacją Amerykanie zostawili nam z owego „województwa” jedynie połowę powierzchni. I zabrali się do robienia krwawych porządków tam, gdzie my dopuściliśmy do bałaganu.

Czy polskie siły były odpowiednio przygotowane do służby w Iraku? Jak naprawdę wyglądała misja stabilizacyjno-pokojowa? Czy odniosła sukces? Czy poparcie amerykańskiej interwencji przyniosło nam korzyści i było zasadne? Dlaczego tak istotnego punktu broniło zaledwie kilkadziesiąt osób? Dlaczego obrońcy nie otrzymali po bitwie żadnych wojskowych odznaczeń? Na te pytania w przyszłości historycy badający historię III RP i Wojska Polskiego po 1989 roku będą musieli odpowiedzieć, by lepiej poznać rzeczywistość początku XXI wieku.

Autorem tekstu Karbala: symbol polskiego zaangażowania w Iraku jest Piotr Bejrowski. Materiał został opublikowany na licencji CC BY-SA 3.0.

Źródło: Histmag.org
-
 0

Czytaj także