Cała władza w ręce prezydenta. Rocznica uchwalenia konstytucji kwietniowej

Cała władza w ręce prezydenta. Rocznica uchwalenia konstytucji kwietniowej

Dodano: 

Walka polityczna pomiędzy parlamentem a sanacją przyjmowała stopniowo coraz bardziej gwałtowny przebieg. Marszałek w swoich wypowiedziach prasowych wyrażał się o posłach brutalnie, nierzadko wulgarnie, sejm odpowiadał próbami realizacji swoich uprawnień kontrolnych. Przykładem takich działań była próba pociągnięcia do odpowiedzialności ministra skarbu Gabriela Czechowicza, który zdefraudował poważne sumy, przeznaczając je na kampanię wyborczą BBWR. Po wielu miesiącach przepychanek i narastania politycznych podziałów Piłsudski zmienił taktykę. W sierpniu 1930 r. przejął ster rządu. Przedostatniego dnia tego miesiąca Ignacy Mościcki rozwiązał sejm i senat, zarządzając nowe wybory. Sam początek kampanii wyborczej przyniósł aresztowania liderów opozycji, przede wszystkim tej, która skupiła się w tzw. „Centrolewie” (m.in. socjaliści i ludowcy). Aresztowania objęły kilka tysięcy działaczy, a tych najbardziej prominentnych osadzono w twierdzy w Brześciu nad Bugiem. Wybory, nazywane „brzeskimi”, odbyły się jesienią 1930 r. w atmosferze zastraszania opozycji i nachalnej propagandy sanacyjnej.

Sejm III kadencji

Dopiero brutalna siłowa rozprawa z opozycją przyniosła BBWR większość parlamentarną: uzyskał on 56% mandatów w sejmie i 67% mandatów w senacie. Umożliwiało to stabilne sprawowanie rządów, ale nie rozwiązywało problemu nowej konstytucji, bowiem nie była to większość wystarczająca do bezproblemowej zmiany ustroju. Jak zapisał Kazimierz Świtalski, dla Piłsudskiego była to ostatnia szansa na zmianę konstytucji:

Bartel nie doprowadził do tego, że sprawy konstytucyjne zostały w Polsce załatwione. Wobec tego Komendant poszedł na wybory, na ostatnią próbę przerobienia spraw w Polsce drogą prawa. Gdyby ta droga byłaby się nie udała, nie pozostałoby wtenczas innej, jak tylko zastosowanie siły.

W początkach 1931 r. sanacja zgłosiła pod obrady sejmu nowy projekt poprawek do obowiązującej konstytucji. Przegłosowano przekazanie go Komisji Konstytucyjnej, gdzie Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem miał większość: na 30 członków, 18 było członkami BBWR. Prace rozpoczęły się 17 marca 1931 r., w dziesiątą rocznicę uchwalenia ówcześnie obowiązującej konstytucji; referentem projektu był Stanisław Car. W rzeczywistości jednak główna dyskusja na temat założeń konstytucji toczyła się w gronie najbliższych współpracowników Piłsudskiego, a Komisja Sejmowa była swoistą „atrapą”. Sprzyjał temu zresztą styl pracy posłów BBWR w Sejmie III kadencji, o którym mówił Walery Sławek: „[…] w komisjach sejmowych posłowie BB nie prowadzili już dyskusji merytorycznych, ograniczając się do zreferowania oficjalnego poglądu Bloku”. Opozycja zdecydowała się bojkotować obrady Komisji Konstytucyjnej, bowiem żadne jej propozycje nie były uwzględniane przez jej członków z ramienia Bloku.

Z czasem stało się jasne, że najbliższe grono współpracowników Piłsudskiego porzuciło pomysł nowelizowania ustawy zasadniczej z 1921 r. i opracowuje zupełnie nowy projekt. Tak też się stało. 6 sierpnia 1933 r. na dorocznym zjeździe Związku Legionistów nowe wytyczne konstytucyjne przedstawił Walery Sławek. Stały się one przedmiotem rozmów w sejmie, ale to nie tam wykuwały się przyszłe zapisy konstytucji, lecz w ścisłym gronie współpracowników Marszałka. 20 grudnia 1933 r. Stanisław Car zgłosił na posiedzeniu Komisji Konstytucyjnej 63 tezy konstytucyjne w ostatecznym kształcie. Przyjęto je głosami posłów BBWR. Miały one być przedmiotem debaty na posiedzeniu plenarnym w dniu 26 stycznia 1934 r.

„Majstersztyk” Cara

26 stycznia 1934 r. projekt „tez konstytucyjnych” został poddany pod plenarne obrady sejmu. Opozycja w większości opuściła w proteście salę obrad, tak samo jak zrobiła to podczas obrad Komisji Konstytucyjnej. Zupełnie niespodziewanie, po przerwie posłowie sanacyjni doprowadzili do przegłosowania tez konstytucyjnych jako projektu konstytucji w trybie nagłym. W ten sposób doszło do złamania prawa w trzech punktach.

Po pierwsze, uchybiono normie prawnej z artykułu 125 ust. 2 Konstytucji RP z 1921 r. Nakazywała ona: „Wniosek o zmianę Konstytucji winien być podpisany conajmniej przez 1/4 ustawowej liczby posłów a zapowiedziany conajmniej na 15 dni”. Tymczasem wniosek, złożony przez referującego projekt tez Stanisława Cara nie został podpisany przez ¼ liczby posłów. Co więcej, nie sposób jest uznać, że posłowie zostali poinformowani co najmniej 15 dni wcześniej, ponieważ zapowiedziana była dyskusja nad tezami konstytucyjnymi, nie nad projektem konstytucji.

Po drugie, złamany został art. 47 uchwały – Regulaminu Sejmu, który zabraniał posłowi sprawozdawcy komisji składać jakichkolwiek wniosków bez upoważnienia tejże komisji. Stanisław Car, występując z wnioskiem, nie miał upoważnienia do złożenia wniosku o potraktowanie projektu tez jako projektu konstytucji, członkowie Komisji (nawet ci z BBWR!) nie mogli wiedzieć o tym, że jako taki zostanie postawiony przed obrady.

Po trzecie, naruszeniu uległ art. 53 uchwały – Regulaminu Sejmu, który nakazywał, aby przeliczać głosy w przypadku ustalenia większości kwalifikowanej. Przewodniczący obradom marszałek sejmu natomiast nie zarządził takiego zliczania głosów, wcześniej nie sprawdziwszy quorum.

Sanacja w ewidentnie złamała ówcześnie obowiązujące prawo. Gdyby chciała działać zgodnie z prawem, mogłaby np. postąpić w następujący sposób. Po posiedzeniu sejmu 26 stycznia 1934 r. powinna ustalić termin zwołania posiedzenia Komisji Konstytucyjnej, na której Stanisław Car zostałby uprawniony do zgłoszeniu w imieniu Komisji wniosku o głosowanie tez jako projektu konstytucji.

Po (hipotetycznym) przyjęciu takiego wniosku, Marszałek Sejmu powinien wpisać taki punkt do terminarza obrad, a najwcześniej po 15 dniach głosowanie mogłoby się odbyć w pełni legalnie. Oczywiście zakładając, że prowadzący obrady zarządzi sprawdzenie quorum i prawidłowe zliczenie głosów.