Kard. Sapieha molestował kleryków? „Rz”: Dokumenty fałszowane dla „ratowania skóry”

Kard. Sapieha molestował kleryków? „Rz”: Dokumenty fałszowane dla „ratowania skóry”

Dodano: 
Kardynał Adam Stefan Sapieha, metropolita krakowski w latach 1926-1951
Kardynał Adam Stefan Sapieha, metropolita krakowski w latach 1926-1951 Źródło: PAP / CAF
Dziennikarze „Rzeczpospolitej” udowadniają, że dokumenty bezpieki, które mają świadczyć na niekorzyść kardynała Sapiehy, prawdopodobnie sfałszowano. Wskazują dokładnie, jak i dlaczego, miałby się tego dopuścić funkcjonariusz UB Krzysztof Srokowski, oficer prowadzący niesławnego ks. Anatola Boczka. To właśnie te dokumenty były podstawą oskarżeń wobec Sapiehy o molestowanie kleryków.

Kilka tygodni temu swoją premierę miał materiał „Franciszkańska 3” Marcina Gutowskiego, z którego wynika, że Karol Wojtyła miał tuszować przypadki pedofilii w Kościele w czasach, gdy sprawował funkcję metropolity krakowskiego. Przypadki nadużyć opisał też Ekke Overbeek w książce „Maxima Culpa. Jan Paweł II wiedział”.

I Gutowski i Overbeek w swoich materiałach odwoływali się również do postaci kardynała Adama Sapiehy – od 1911 roku biskupa, a następnie od 1926 do 1951 roku metropolity, który był duchownym opiekunem i mentorem Karola Wojtyły. Z materiałów, do których dotarli, miało wynikać, że molestowanie kleryków za czasów kard. Sapiehy było systemowe. „Postać Sapiehy może okazać się kluczowa dla zrozumienia, dlaczego Jan Paweł II milczał i odwracał wzrok, gdy docierały do niego informacje o przestępstwach seksualnych księży” – jednoznacznie sugerował Overbeek.

Dziennikarze „Rz” o dokumentach ws. Sapiehy: Ubecka mistyfikacja

Od początku pojawiały się głosy wskazujące, że donosy ks. Anatola Boczka, wieloletniego współpracownika bezpieki, który miał kłopoty ze względu na sprawy obyczajowe i alkoholizm, na których bazował Overbeek, mogą być w tej sprawie niewiarygodne. Gutowski swój materiał opierał również na zeznaniach ks. Mistata, złożone w czasie ubeckiego śledztwa prowadzonego w 1949 roku. Otrzymał je od prof. Joanny Tokarskiej-Bakir z Polskiej Akademii Nauk, która podczas pracy nad książką o pogromie krakowskim z 1945 r. trafiła na teczkę ks. Mistata w archiwach IPN.

Jednak zajmujący się sprawami księży pedofilii w czasach PRL dziennikarze „Rzeczpospolitej” Tomasz Krzyżak i Piotr Litka, którzy jako pierwsi pod koniec zeszłego roku wrócili do części spraw księży pedofili z czasów pełnienia przez Karola Wojtyłę funkcji kardynała, przekonują, że mają dowody, że wykorzystane w sprawie Sapiehy materiały prawdopodobnie zostały sfałszowane przez funkcjonariusza UB.

„Z ustaleń »Rzeczpospolitej« wynika, że oba dokumenty wyszły spod ręki funkcjonariusza UB Krzysztofa Srokowskiego, który był oficerem prowadzącym ks. Boczka, lecz ze śledztwem w sprawie karnej ks. Mistata nie miał nic wspólnego. Dokumenty powstały w czasie, gdy w połowie 1950 r. Srokowskiemu groziło wyrzucenie z UB. Prawdopodobnie materiały te go uratowały, ale nie na długo” – czytamy w tekście Krzyżaka i Litki.

Dziennikarze „Rzeczpospolitej” dokładnie przeanalizowali dokumenty i dotarli do materiałów, które mogą sugerować, że rzekome zeznania ks. Mistata zostały tak naprawdę spreparowane przez funkcjonariusza UB, ppor. Krzysztofa Srokowskiego. Jak wskazują, Srokowski był oficerem prowadzącym ks. Anatola Boczka. Od połowy 1950 r. jego posada w Krakowie była mocno zagrożona ze względu na liczne nieprawidłowości, których się dopuszczał i stawiane mu zarzuty natury kryminalnej.

Wtedy właśnie, we wrześniu 1950 roku do Warszawy trafiają odpisy, a nie oryginalne dokumenty świeżego donosu ks. Boczka na kardynała Sapiehę, w którym ten opisuje, jak krakowski metropolita miał się „dobierać” do Boczka i innych księży oraz odpis rzekomych zeznań ks. Mistata datowanych na 1949 rok.

„Łudząco podobna jest relacja ks. Mistata, która miała powstać rok wcześniej, a którą najpewniej dla »ratowania skóry« Srokowski sporządził i antydatował właśnie we wrześniu 1950. To wyjaśniałoby brak oryginału zeznania w aktach sprawy ks. Mistata. Oba te dokumenty trafiły do Warszawy i wylądowały w teczce z materiałami na Sapiehę” – czytamy w tekście.

Srokowski został aresztowany w czasie libacji z ks. Boczkiem

Dziennikarze „Rzeczpospolitej” wskazali też, że sama sprawa ks. Mistata, w której miał opisywać erotyczne zachowania kard. Sapiehy, dotyczyła zupełnie innej sprawy karnej. Ponadto oryginalnego protokołu z przesłuchania, w którym miały paść oskarżenia wobec Sapiehy, w ogóle nie ma w teczce, kiedy wszystkie inne są. Dodatkowo Srokowski w ogóle nie prowadził innych przesłuchań Mistata, więc wydaje się dziwne, że miałby prowadzić tylko to, którego protokół akurat zniknął.

Krzyżak i Litka pokazali również, jak ubek musiał być spoufalony z ks. Boczkiem. Już wcześniej dostawał zarzuty, że „pił z księdzem”, a pod koniec 1949 r. pisał o nim: „wyraził się, że z chęcią by poszedł robić do naszego urzędu, bo nie może już wytrzymać z dewoctwem”. Gdy ostatecznie Srokowski pod wpływem stawianych mu zarzutów zdezerterował w 1952 roku, od razu miał udać się na spotkanie z ks. Boczkiem na drugim końcu Polski w Zakopanem, gdzie został aresztowany w czasie libacji.

W czasie procesu przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Poznaniu udowodniono Srokowskiemu, że defraudował pieniądze, wystawiając fikcyjne pokwitowania odbioru pieniędzy przez współpracowników UB. Został skazany na pięć lat więzienia, z których odsiedział trzy.

Dziennikarze i zarzuty wobec Karola Wojtyły

Dziennikarze Tomasz Krzyżak i Piotr Litka od lat zajmują się historią polskiego Kościoła w PRL, w tym inwigilacją duchownych przez służby i sprawami związanymi z księżmi pedofilami. To oni w listopadzie i grudniu ubiegłego roku jako pierwsi opisali sprawy księży Eugeniusza Surgenta i Józefa Loranca, którzy przez wiele lat krzywdzili dzieci. Stwierdzili, że kardynał Karol Wojtyła wiedział o tych dwóch księżach pedofilach, ale ich zdaniem zachował się wobec nich we właściwy sposób. Bazując w sprawie tych dwóch księży na tych samych dokumentach, co Krzyżak i Litka, Marcin Gutowski oraz Ekke Overbeek wyciągnęli dużo dalej idące wnioski.

Podobnie Gutowski i Overbeek, bazując na teczkach ks. Sadusia, który był tajnym współpracownikiem SB, sugerują, że kardynał Wojtyła pomógł ukryć Sadusia, który miał być jego przyjacielem, za granicą. Sam Saduś miał być pedofilem. Overbeek w rozmowie z „Wprost” stwierdził, że „Wojtyła w tej ucieczce ewidentnie pomógł”

Dziennikarze „Rzeczpospolitej”, analizując te same dokumenty, doszli z kolei do wniosku, że nie wynika z nich, że ks. Saduś był pedofilem. Na pewno zamieszany był w homoseksualny skandal obyczajowy. Krzyżak i Litka podkreślają jednocześnie, że ta sprawa „jest trudna i zagmatwana” i wzywają Episkopat do dokładnego zbadania jej przy wykorzystaniu kościelnych akt.

Czytaj też:
Polacy ocenili burzę wokół Jana Pawła II. Ponad połowa ma jednoznaczną opinię
Czytaj też:
Terlikowski dla „Wprost”: To nie TVN24, a politycy prawicy i episkopat zniszczą pamięć o Janie Pawle II

Opracował:
Źródło: Rzeczpospolita