Traciły zęby, ręce i nogi. Wypływały na środek jeziora i wyskakiwały z łódek. Historia tych kobiet mrozi krew w żyłach

Traciły zęby, ręce i nogi. Wypływały na środek jeziora i wyskakiwały z łódek. Historia tych kobiet mrozi krew w żyłach

Dodano: 
Wystawa „Tylko ból jest mój” w białostockim Muzeum Pamięci Sybiru
Wystawa „Tylko ból jest mój” w białostockim Muzeum Pamięci Sybiru Źródło: Materiały prasowe / Muzeum Pamięci Sybiru
– Nie znamy całej prawdy o przemocy wobec kobiet i dziewczynek zesłanych na Syberię. Mamy świadectwa o samobójstwach kobiet, które nie sprostały rzeczywistości, zabijały swoje dzieci i siebie, bo nie były w stanie wyżywić rodziny. – mówi Magdalena Tuchlińska, jedną z kuratorek wystawy „Tylko ból jest mój” w białostockim Muzeum Pamięci Sybiru.

Krystyna Romanowska: W Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku od prawie dwóch miesięcy można obejrzeć wystawę poświęconą wyłącznie kobietom. To zdecydowanie nowość – dotychczasowe ekspozycje były przygotowywane bardziej z „męskiego punktu widzenia”.

To prawda. Geneza tej ekspozycji sięga właściwie początków muzeum, czyli 2017 roku. Wtedy tworzyła się wystawa stała w muzeum, a nam kobietom, które pracują w tej instytucji, cały czas brakowało bardziej osobistego, emocjonalnego wątku w opowiadaniu o przeszłości. Kobiecy wątek w historii sybiraków był zdecydowanie pomijany, a przecież właściwie dzięki wytrwałości i determinacji kobiet – życie na zesłaniu było w ogóle możliwe. Mieliśmy nieliczne relacje matek, które opisywały walkę o przetrwanie. Dzisiaj możemy liczyć już tylko i wyłącznie na relacje dzieci, które urodziły się już na Syberii lub trafiły tu jako nawet kilkudniowe niemowlęta.

Pamiętajmy, że sowieci chcieli szybko podporządkować sobie mieszkańców okupowanych ziem polskich. Początkowo największy problem stanowiły dla nich elity społeczne, m.in. ziemiaństwo, inteligencja, służby mundurowe, urzędnicy, bogatsi gospodarze, przemysłowcy czy duchowieństwo. Wkrótce główne ostrze represji zaczęto kierować wobec osób, które podjęły konkretne działania przeciwko władzy sowieckiej bądź tylko były o to podejrzewane.

Jednym z najprostszych sposobów pozbycia się z Kresów „wrogów ludu” było wywiezienie ich jak najdalej. Wykorzystano ich jako niewolniczą siłę roboczą, kontynuując w ten sposób politykę realizowaną w Związku Sowieckim od początku lat dwudziestych. W latach 1940–1941 przeprowadzono cztery wielkie deportacje, wysyłając na Syberię, do Kazachstanu i w północne rejony Rosji setki tysięcy ludzi (co najmniej 330 tys.). Wywózce podlegały całe rodziny, bez względu na płeć, wiek czy stan zdrowia ich członków. Oprócz Polaków deportowano też Żydów, Białorusinów, Ukraińców i przedstawicieli innych mniejszości zamieszkujących II Rzeczpospolitą. Wiele osób, zwłaszcza dzieci, nie przeżyło morderczych warunków transportu w towarowych wagonach. Ich zwłoki porzucano w przypadkowych miejscach.

Możemy z pewnością powiedzieć, że połowa z tych ludzi to były kobiety i dziewczynki. A wiemy o nich bardzo mało. I chociaż przed naszym muzeum stoi pomnik poświęcony bohaterskim matkom Sybiraczkom, bardzo brakowało opowieści o nich. Dzięki wystawie „Tylko ból jest mój” udało się w jakiś sposób tę lukę wypełnić.

Jak wyglądało życie codzienne kobiet zesłanych na Syberię? Co wyłania się z materiałów i relacji, które udało wam się zebrać?

Artykuł został opublikowany w 5/2024 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.