Jadwiga Staniszkis i „Solidarność”. Ta historia nie jest oczywista

Jadwiga Staniszkis i „Solidarność”. Ta historia nie jest oczywista

Dodano: 
Jadwiga Staniszkis
Jadwiga Staniszkis Źródło: Wydawnictwo Otwarte
Po 1981 roku Jadwiga Staniszkis działała w podziemiu i „Solidarności”, ale nie bała się iść pod prąd nawet we własnym środowisku.

Po ogłoszeniu stanu wojennego Jadwiga Staniszkis nie wycofała się z życia intelektualnego. Wręcz przeciwnie – zaangażowała się w niezależny ruch samokształceniowy jako wykładowczyni, publikowała w podziemnych pismach i drugim obiegu.

Jadwiga Staniszkis. Jaką rolę miała w „Solidarności”?

Jak przypomina się w materiałach z tamtego okresu, działała m.in. w „Dokumentach i Analizach” oraz „Wiadomościach Dnia”, a jej książka „Ontologia socjalizmu” ukazała się w 1989 roku w drugim obiegu wydawniczym.

W tym czasie jej rola w środowisku opozycyjnym była już dobrze rozpoznawalna, choć – jak podkreślają uczestnicy tamtych wydarzeń – często działała „własnymi ścieżkami”.

Prof. Jacek Kurczewski na łamach książki „Radykalna. Wszystkie sprzeczności Jadwigi Staniszkis” autorstwa Krzysztofa Katkowskiego wspominał atmosferę początku lat 80. i jej obecność w środowisku doradców „Solidarności”:

W lecie 1980 roku czuło się przesilenie. Pojechaliśmy jako osoby prywatne do Jachranki, spotykając przy okazji Jadzię Staniszkis, która zawsze swoimi drogami chodziła. Było nas tylu, że nawet skutku rad nie można było prześledzić – mówił socjolog.

Kurczewski zwracał też uwagę na zmienność ról i środowisk, w których pojawiała się Jadwiga Staniszkis. – Kiedy przestawała doradzać Komisji Krajowej, pojawiała się jako doradczyni Mariana Jurczyka w Szczecinie – wspominał.

W jego ocenie „była to osoba, która konsekwentnie broniła prawa do własnego głosu, nawet kosztem logiki działania ruchu masowego”. Staniszkis przedkładała możliwość wypowiedzenia własnego poglądu nad konieczność współpracy zbiorowej w ruchu masowym – tłumaczył.

Staniszkis w „Solidarności”. Nie zawsze zgadzała się z opozycją

W tym samym czasie w środowisku „Solidarności” toczyła się dyskusja o roli ekspertów i intelektualistów. Jedni – jak Staniszkis – widzieli potrzebę uporządkowania ich pracy, inni podkreślali, że nie mogą być jedynie technokrata

O uczestnictwie Jadwigi Staniszkis w wydarzeniach sierpniowych opowiada w książce „Radykalna. Wszystkie sprzeczności Jadwigi Staniszkis” autorstwa Krzysztofa Katkowskiego jej przyjaciółka z Gdańska, Joanna Wojciechowicz.

„„była tam łączniczką między rejestrującymi się w Międzyzakładowym Komitecie Strajkowym zakładami a Prezydium MKS i tłumaczką z języka angielskiego dla zachodnich dziennikarzy””

Przyjaciółka socjolożki wspomina m.in. jej stosunek do samego strajku – pełen dystansu i wewnętrznych wątpliwości:

„napisała mi na karteczce dostarczonej przez Bernarda Guettę, że ‘nie przyjedzie, bo nie będzie potem mogła spojrzeć w oczy robotnikom’”

Co ważne, według tej relacji Staniszkis ostatecznie pojawiła się w Stoczni i uczestniczyła w pracy nad porozumieniami. Jednak nie wszystko akceptowała. „Powiedziała, że tego nie podpisze swoim nazwiskiem” – stwierdziła Joanna Wojciechowicz.

Jadwiga Staniszkis i spór o relacje z ZSRR

Sprzeciw dotyczył m.in. zapisu o relacjach ze Związkiem Radzieckim. „Jadwiga uznała, że nie podpisze Porozumień. Sprzeciwiła się zapisowi o utrzymaniu sojuszu ze Związkiem Radzieckim. Ta formuła nie znalazła się jednak w tekście zatwierdzonym przez Sąd Porozumień – nie znalazła się, bo Lech Wałęsa po drodze zgubił. I na dopytywanie się co poniektórych działaczy odpowiadał, że w jadłospisie też jej nie ma” – czytamy.

Po latach Staniszkis opisywała „Solidarność” nie jako jednolity ruch, lecz jako „wewnętrznie napiętą strukturę”. Wprowadziła pojęcie „samoograniczającej się rewolucji”, podkreślając, że zmiana w Polsce miała charakter kontrolowany i świadomie nieprzekraczający pewnych granic.

Jak pisała w swoich analizach, „system PRL funkcjonował dzięki ciągłemu balansowaniu napięć, nie tylko władza, ale też opozycja działały w warunkach ograniczeń i kompromisów”.

W jej ujęciu „PZPR była systemem polimorficznym, przenikającym społeczeństwo i jednocześnie tracącym realną kontrolę a wewnętrzne sprzeczności partii miały prowadzić do jej stopniowej erozji, a nie nagłego upadku”.

Czytaj też:
Ani PiS, ani PO. Staniszkis patrzyła na politykę zupełnie inaczej
Czytaj też:
Staniszkis i jej trudna relacja z PiS. Tak naprawdę oceniała Kaczyńskiego

Źródło: WPROST.pl