21 kwietnia 1988 roku w krakowskim więzieniu przy ulicy Montelupich został zamknięty pewien etap w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. To właśnie tego dnia wykonano ostatni w Polsce wyrok śmierci.
Kara śmierci w Polsce. Historia Andrzeja Czabańskiego
Stracony został Andrzej Czabański, 28-letni mieszkaniec Tarnowa, który cztery lata wcześniej dopuścił się wyjątkowo brutalnej zbrodni. Mężczyzna był taksówkarzem, mężem i ojcem, prowadził pozornie zwyczajne życie w realiach schyłkowego PRL-u.
W czerwcu 1984 roku wszystko się zmieniło. Po odwiezieniu ciężarnej żony do szpitala, 24-letni mężczyzna będąc pod wpływem alkoholu, zwabił do samochodu sąsiadkę, obiecując pomoc w wykonaniu telefonu. Zamiast na pocztę, zawiózł ją do pobliskiego Skrzyszowa, gdzie ją zgwałcił i zamordował. Następnie wrócił do jej mieszkania i zaatakował dwie córki kobiety. Dzieci przeżyły tylko dzięki interwencji sąsiadów.
Zatrzymany już następnego dnia, Andrzej Czabański przyznał się do winy i wskazał miejsce ukrycia ciała Iwony Nowak. Proces przed Sądem Wojewódzkim w Tarnowie przebiegł szybko. Biegli uznali go za w pełni poczytalnego. 12 czerwca 1986 roku zapadł wyrok: kara śmierci przez powieszenie. Obrona złożyła apelację, a także wystąpiła z wnioskiem o ułaskawienie do Rady Państwa, jednak wszystkie te starania zakończyły się niepowodzeniem.
Ostatnia kara śmierci w Polsce. Kim był kat?
Egzekucję przeprowadzono w zakładzie karnym przy ulicy Montelupich w Krakowie, który przez dziesięciolecia był miejscem wykonywania najwyższych kar w Polsce.
Mężczyzna do końca miał nie wierzyć, że rzeczywiście dojdzie do wykonania kary śmierci. W chwili prowadzenia do celi straceń miał się szarpać i krzyczeć. Zanim wykonano wyrok, poprosił o papierosa. Po założeniu opaski na oczy i pętli na szyję, kat uruchomił mechanizm zapadni. 20 minut później lekarz obecny na sali potwierdził zgon. Tożsamość osób, które wykonywały w Polsce wyroki śmierci, objęta jest tajemnicą państwową.
W kolejnych latach Polska zaczęła stopniowo odchodzić od kary śmierci. Najpierw w praktyce, poprzez moratorium w 1989 roku, a później już systemowo. Co prawda do 1996 roku sądy wydawały wyroki śmierci m.in. za brutalne morderstwa, jednak finalnie żaden z tych wyroków nie został zrealizowany.
Czytaj też:
Tragiczna pomyłka w krakowskim szpitalu. Jest finał głośnej sprawyCzytaj też:
Policja doprowadza opornych przed komisje wojskowe. Przedstawiciel armii uspokaja
