Kisielewski i polityczne akwarium

Kisielewski i polityczne akwarium

Dodano:   /  Zmieniono: 
Obserwował polityczny plankton, płotki, piranie i rekiny. Oceniał, opisywał, ale nie pływał z nimi i dbał o to, by nawet nie dać się ochlapać.

Czym dla Stefana Kisielewskiego była polityka? „Polityka to dyscyplina swoista, zimna, bezwzględna, twarda, a w komunizmie do tego całkowicie hermetyczna, trzymana w ścisłej tajemnicy przed społeczeństwem, które się karmi tylko idiotycznie naiwną propagandą” – pisał w lipcu 1971 r. w swoim dzienniku. Dziewiętnaście lat później, już po upadku komunizmu, w jednym z serii wywiadów, jakich udzielił Piotrowi Gabryelowi, mówił tak: „Polityka jest domeną nie całkiem moralną. Na to nie ma rady. Jej istotą jest przecież nabieranie ludzi za pomocą propagandy, przekonywanie ich o czymś, co wcale nie jest takie pewne. Do polityki należy też budowanie zaufania przez efektowne przemówienia, przez odpowiedni wygląd, a więc sztafaż. To wszystko jest troszeczkę machlojkowate”.

Więcej możesz przeczytać w 2/2016 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także