Licencja na zabijanie od Rzeczypospolitej

Licencja na zabijanie od Rzeczypospolitej

Dodano:   /  Zmieniono: 
Strzelali szybko, choć nie zawsze celnie i nie zawsze pewni, czy wykonują wyrok sądu, czy załatwiają jakieś prywatne porachunki. Musiało minąć 70 lat od zakończenia wojny, by egzekutorzy Armii Krajowej zaczęli mówić.

Jest takie zdjęcie zrobione w Warszawie w sierpniu 1942 r. Ulicą idą dwaj mężczyźni ubrani w dobrze skrojone marynarki i bryczesy. Wypucowane na błysk oficerki nadają im zawadiacki wygląd, który musi przyciągać uwagę tajniaków. Oni jednak najwyraźniej nic sobie z tego nie robią, tylko idą równo odmierzonym, spokojnym krokiem, patrząc śmiało w obiektyw. Ten starszy, lekko łysiejący, trzyma fajkę w dłoni, młodszy swoją ściska w zębach, co podkreśla mocny zarys szczęki. Ich stylizację, jak się to dziś mówi, z pewnością doceniliby współcześni znawcy mody.

Więcej możesz przeczytać w 8/2016 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także