Pogrzebany za życia. Polski patriota stał się symbolem. W carskich więzieniach spędził 46 lat

Pogrzebany za życia. Polski patriota stał się symbolem. W carskich więzieniach spędził 46 lat

Dodano: 
Walerian Łukasiński
Walerian Łukasiński Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
Opiewanego później w wierszach Waleriana Łukasińskiego zamknięto w carskim więzieniu na 46 lat. Choć nigdy nie podniósł ręki na zaborcę, nie zorganizował żadnego powstania i nawet nie widział takiej potrzeby.

Plac za rogatkami powązkowskimi jest wielki, mieści wszystkie warszawskie pułki Królestwa, w tym sławne „czwartaki”. I gęsty tłum gapiów.

Łukasiński, Dobrogoyski i Dobrzycki stoją w galowych mundurach wojskowych na środku. Do każdego z nich podchodzi oficer i łamie nad głową szpadę. Następnie ubrany na czarno kat zrywa skazańcom szlify i odznaki; jego pomocnicy każą zdjąć mundury i założyć szare więzienne drelichy. Golą głowy. Oficer odczytuje wyrok w imieniu Najjaśniejszego Pana.

Łukasiński – dziewięć lat ciężkiego więzienia, Dobrogoyski i Dobrzycki po sześć lat.

Kolej na kowali. Zakuwają skazańców w kajdany; każde ważą około 10 kilogramów. Słychać turkot kaczek. Więźniowie ciągną je przed frontem zgromadzonych oddziałów. Odkryte pałasze żołnierzy są uniesione do góry. Ogłuszająco dźwięczą werble.

Łukasiński idzie pierwszy. Nogi plączą mu się w łańcuchach kajdan. Bardzo blady, pcha taczkę mocno, z głową podniesioną, patrząc prosto w oczy dowódcom i żołnierzom. Jest 2 października 1824 roku.

Nikt z uczestników tego upokarzającego widowiska nie wie, że główny skazany Walerian Łukasiński idzie do więzienia na 46 lat i zostanie tam pogrzebany za życia.

Walerian Łukasiński. Kuty charakter

Jesienią 1814 roku raz z tysiącami innych przegranych żołnierzy Napoleona 28-letni szlachcic Walerian Łukasiński wrócił do domu po bitwach w legii generała Zajączka. Był wierny Bonapartemu aż do klęski pod Lipskiem i obrony Drezna. Zapłacił za to austriackim więzieniem, z którego uwolniła go w połowie 1814 roku abdykacja cesarza Francuzów.

Jak przystało na mieszkańca Warszawy, zgłosił się do wojska Królestwa Polskiego pod naczelnym dowództwem Wielkiego Księcia Konstantego. Został oficerem w pułku piechoty liniowej tak zwanych „czwartaków”; w 1817 r. awansował na majora. Miał wszelkie ku temu dane: doświadczenie z frontów, a ponadto dobrą znajomość języków francuskiego i niemieckiego, duży zasób wiedzy z zakresu nauk ścisłych, a także spore oczytanie – z pamięci cytował Plutarcha, Monteskiusza, czy Rousseau.