Polscy naukowcy na krańcach świata. „Różne były pobudki, które skłaniały ich do eksploracji”

Polscy naukowcy na krańcach świata. „Różne były pobudki, które skłaniały ich do eksploracji”

Dodano: 
Pomnik Bronisława Piłsudskiego przed muzeum miejskim w Żorach
Pomnik Bronisława Piłsudskiego przed muzeum miejskim w Żorach Źródło: YouTube / Wprost
Polscy naukowcy i podróżnicy wnieśli swój wkład w poznawanie świata i wielu kultur ludzi go zamieszkujących. – Ci ludzie są naszymi reprezentantami w najlepszym tego słowa znaczeniu. Jeśli gdzieś pojechał jakiś naukowiec, coś dobrego zrobił, to pamięta się to przez lata – mówi „Wprost” dr Lucjan Buchalik, dyrektor Muzeum Miejskiego w Żorach. Muzeum prezentuje wystawę „Polskie poznawanie świata” opowiadającą o eksploracji świata przez polskich badaczy.

Dyrektor Muzeum Miejskiego w Żorach dr Lucjan Buchalik i specjalista ds. edukacji muzeum Marietta Kalinowska-Bujak oprowadzili nas po wystawie „Polskie poznawanie świata” i opowiedzieli w ramach wideo z cyklu „Nauka to polska specjalność” o słynnych polskich naukowcach i podróżnikach.

Polscy badacze świata

Wśród nich są m.in. antropolog, etnograf, statystyk i językoznawca Jan Czekanowski, prowadzący badania obszaru międzyrzecza Kongo i Nilu; pisarz, dziennikarz, podróżnik i nauczyciel akademicki Ferdynand Ossendowski, który brał udział w wyprawach naukowych w Azji i Afryce; Stefan Szolc-Rogoziński, podróżnik i badacz Afryki, zainteresowany szczególnie Kamerunem; archeolog, egiptolog i historyk sztuki Kazimierz Michałowski, który przed i po II wojnie światowej prowadził wiele badań wykopaliskowych w Egipcie i podjął akcję ratowania świątyń zagrożonych zalaniem po zbudowaniu tamy asuańskiej; Benedykt Dybowski, przyrodnik, podróżnik i lekarz, badacz Dalekiego Wschodu i Kamczatki, którego badania po zsyłce na Syberię doprowadziły do odkrycia wielu nowych dla nauki zwierząt; Bronisław Piłsudski zesłaniec i etnograf, zajmujący się ludami i kulturami Dalekiego Wschodu, który zesłany na wyspę Sachalin zajął się badaniami kultury Ajnów, Gilaków, Oroków i Mangunów; badająca Syberię etnografka i geografka Maria Antonina Czaplicka, która podczas liczącej prawie 5000 km podróży w 1914 roku wykonała kilkaset zdjęć; czy antropolog społeczny i ekonomiczny, etnolog, religioznawca i socjolog Bronisław Malinowski, który wprowadził nowy typ pracy terenowej, polegający na długotrwałym i głębokim kontakcie z badaną społecznością.

– Wystawa „Polskie poznawania świata” opisuje w jaki sposób Polacy, przede wszystkim naukowcy, przyjmowali informacje o otaczającym nas świecie – mówi dr Lucjan Buchalik. – Mottem dla naszej wystawy mogą być słowa Bronisława Piłsudskiego, starszego brata Józefa, który powiedział, że kiedyś wybudujemy muzea, które będą uwieczniały dokonania naszych przodków – dodaje.

Marietta Kalinowska-Bujak opowiedziała, dlaczego Polscy naukowcy zaczynali badać świat.

– Pobudki, które skłaniały polskich podróżników i naukowców do eksplorowania świata, były bardzo różne. Czasem była to czysta ciekawość, a czasem były to kwestie polityczne – mówi specjalistka ds. edukacji muzeum w Żorach. – Azjatycka cześć świata była bardzo dobrze zbadana i opisana przez polskich naukowców z prostej przyczyny. Po każdym wielkim zrywie niepodległościowym następowały zesłania. Ludzie, którzy byli poddawani zsyłkom, to była polska inteligencja. Więc, żeby nie zmarnować czasu, czasami kilkunastu nawet lat, opracowywali to, co zostali na miejscu, wykorzystując swoje talenty – dodaje.

A w jaki sposób podróżowano w XIX i na początku XX wieku? – Zazwyczaj podróżnicy wykorzystywali lokalne środki transportu. Jeżeli był pociąg, to wsiadali do pociągu, jeśli była riksza, to korzystali z rikszy, jak trzeba było przebyć pustynie na wielbłądzie, to wsiadało się na wielbłąda – mówi Marietta Kalinowska-Bujak. – Doskonałą ilustracją przeróżnych środków transportu może być Kazimierz Nowak, który spełnił swoje wielkie marzenie i na początku lat 30. XX wieku przemierzył Afrykę z północy na południe i z powrotem podróżując wszystkimi możliwymi środkami transportu, chociaż jego ulubionym był rower. Ale nie wszędzie rower się sprawdzał, więc podróżował i na koniach i na wielbłądach i w czółnach. Części drogi pokonywał też samochodem, pociągiem, czy też statkiem – dodaje.

„Polacy często pomagali miejscowej ludności”

Polacy nie tylko poznawali świat, ale często pomagali miejscowej ludności, zwłaszcza na Wschodzie. – To były grupy etniczne, które różnie były traktowane ze względu na swoją odmienność kulturową, ale ta odmienność bardzo często była tym elementem, który intrygował – wskazuje Marietta Kalinowska-Bujak. – W polskich naukowcach zawsze był ten rys charytatywny bardzo wyraźny. Jeżeli mówimy o Bronisławie Piłsudskim, Benedykcie Dybowskim, czy o Wacławie Sieroszewskim, to zawsze pomagali tym grupom etnicznym, które zastali na miejscu, które zazwyczaj byli na straconej pozycji wobec ogromnego, uciskającego je imperium rosyjskiego. Pomagali im medycznie, uczyli ich czytania, pisania, czy dochodzenia własnych praw, o których ci ludzie nie mieli świadomości – podkreśla.

Dr Lucjan Buchalik zwraca uwagę, że polskie badania świata nie zawsze spotykały się ze zrozumieniem. – Zwracano uwagę Rogozińskiemu, że drogi w Polsce beznadziejne, lekarzy nie ma, na poziom szkolnictwa itp. „Może lepiej pieniądze na to przeznaczyć, a nie na jakieś fanaberie w Afryce?” I wtedy ktoś bardzo mądrze zadał pytanie – a jaki był stan dróg i szkolnictwa w Hiszpanii pod koniec XV wieku, kiedy Kolumb popłynął do Azji, a znalazł się w Ameryce. Zawsze można znaleźć taki argument, że po co poznawać innych, skoro na własnym podwórku zawsze mamy coś do zrobienia – mówi dyrektor muzeum w Żorach.

– Ale jeżeli nie będziemy zwiedzać świata, który nas otacza, to co będziemy o sobie wiedzieli? To jest nasze lustro. Warto poznawać obce kraje, obce kultury, bo sami siebie w nich widzimy takimi, jacy jesteśmy. Spójrzmy, jacy jesteśmy przez pryzmat innych. A nie tylko jesteśmy zapatrzeni w siebie. Jest takie przysłowie, jednego z krajów azjatyckich – „nie jest mądry ten, kto długo żył, ale ten, kto dużo podróżował” – dodaje.

Dr Buchalik zwraca też uwagę, że dawniej same podróże mogły trwać wiele miesięcy, co dawało czas na naprawdę dogłębne poznanie miejsc, do których podróżowano.

Zdaniem dyrektora muzeum w Żorach w Polsce troszeczkę nie doceniamy podróżników i badaczy świta. – Ci ludzie są naszymi reprezentantami w najlepszym tego słowa znaczeniu. Bo dyplomata zmienia się co parę lat, a jeśli był tam jakiś naukowiec, coś dobrego zrobił, to się pamięta przez lata – podkreśla.


Nauka to polska specjalność
Wielkie postacie polskiej nauki

Przeczytaj inne artykuły poświęcone polskiej nauce



Projekt współfinansowany ze środków Ministerstwa Edukacji i Nauki w ramach programu „Społeczna Odpowiedzialność Nauki”












Cały artykuł dostępny jest w 9/2023 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.