Pierścień, który w katalogu Muzeum Biżuterii w Pforzheim został określony jako anonimowy „renesansowy pierścień z diamentem”, jestjednym z niewielu przedmiotów osobistego użytku ostatnich królów z dynastii Jagiellonów, które zachowały się do naszych czasów. Wojenne i powojenne losy pierścienia to historia typowa dla polskich strat wojennych: po zrabowaniu przedmiotu w 1939 r. i wieloletnich poszukiwaniach dzięki przypadkowi, który pomógł w identyfikacji, następuje długa i żmudna restytucja.
Skromny pierścień wielkiego króla
Zygmunt I Stary to przedostatni z Jagiellonów na tronie polskim. Monarcha, który panował przez ponad cztery dekady (1506–1548), wprowadził Polskę i Litwę w „złoty wiek” – czas rozkwitu ekonomicznego i kulturalnego. To za jego rządów doszło do hołdu pruskiego, który był symbolem podporządkowania się przez Krzyżaków Rzeczpospolitej, oraz do włączenia Mazowsza do Korony. To właśnie Zygmunt Stary ujednolicił system monetarny, co sprzyjało rozkwitowi kraju. Za jego panowania Polska stała się ważnym europejskim ośrodkiem renesansu – właśnie wówczas przebudowano Wawel w stylu włoskim i wzniesiono Kaplicę Zygmuntowską.
Osobistych pamiątek po Zygmuncie I Starym zachowało się mało, dlatego pierścień ma dużą wartość historyczną. Pierścień jest skromny, co przeczy powszechnemu przekonaniu o świetności królewskich klejnotów. Grubą obrączkę z czystego złota zdobi prostokątny diament w szlifie „tabelowym”, osadzonym w niewielkiej złotej kasetce. To pierścień noszony na co dzień przez króla, a nie insygnium na koronację władcy.
Zrabowany ze Szkatuły Królewskiej
Przed II wojną światową pierścień znajdował się w Szkatule Królewskiej Czartoryskich – był to zbiór pamiątek po władcach Polski, który – obok innych zbiorów – stworzył podwaliny pod Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Na początku wojny, we wrześniu 1939 r., Niemcy splądrowali muzeum i zrabowali m.in. „Damę z gronostajem” Leonarda da Vinci. Zbiory szkatuły uległy rozproszeniu, sam pierścień trafił na powojenne listy strat wojennych. Nie było informacji, dokąd wywieziono zabytek.
Zabytek odnaleziono w kolekcji niemieckiego malarza, grafika i kolekcjonera Heinza Battkego (1900–1966), która zawierała ponad 180 historycznych pierścieni i sygnetów. W 1963 r. Battke zaprezentował swój zbiór w książce, a samą kolekcję kupiło jedno z ważniejszych europejskich muzeów biżuterii – Schmuckmuseum Pforzheim.
Pierścień figurował w katalogu tej kolekcji pod numerem 40 jako anonimowy „renesansowy zabytek sztuki złotniczej”, bez atrybucji królewskiej i polskiej. Dlatego właśnie nie zwrócił uwagi naukowców poszukujących przedmiotów zagrabionego polskiego dziedzictwa. Dopiero w 2007 r. polscy historycy sztuki porównali przedwojenne rejestry Szkatuły Królewskiej z katalogami niemieckiego muzeum i rozpoznali obiekt. Okazało się, że zgadzały się wymiary, cechy kamienia i charakterystyka złota.
Długotrwała restytucja
Po prawie 20 latach od identyfikacji, wielu zabiegach na drodze muzealnej i dyplomatycznej, pierścień wraca do Muzeum Czartoryskich — do zbiorów, z których został skradziony 86 lat temu.
Losy pierścienia przypominają o ogromie polskich strat wojennych. Nierozpoznane, bez informacji o polskiej atrybucji – inne polskie obiekty skradzione w czasie okupacji mogą nadal przebywać w niemieckich muzeach i prywatnych kolekcjach. Odzyskanie pierścienia Zygmunta Starego świadczy o tym, że wysiłki polskich badaczy na rzecz odzyskania zrabowanych obiektów wciąż mogą przynieść efekty.
Źródło: Nasza Polska