Przezwał się „zimnym chirurgiem”. Nekrofil z Poznania mordował i okaleczał, aby zaspokoić żądze

Przezwał się „zimnym chirurgiem”. Nekrofil z Poznania mordował i okaleczał, aby zaspokoić żądze

Dodano: 
Nekrofil, który mordował
Nekrofil, który mordował
Zimny chirurg – tak mówił o sobie Edmund Kolanowski, nekrofil z Poznania, który w 1986 roku został skazany na śmierć. Mordował, by wyciąć z ciał kobiece organy, służące mu do zaspokajania seksualnych żądz. Pochowano go na cmentarzu, na którym wcześniej dopuszczał się profanacji zwłok.

Ciało zmarłej 69-letniej pacjentki szpitala dla psychicznie chorych przywieziono do kaplicy cmentarnej w poznańskich Naramowicach w przeddzień pogrzebu wyznaczonego na 6 lutego 1982 r. Kiedy następnego dnia do trumny podeszła rodzina, zobaczyła jedynie książeczkę do nabożeństwa, różaniec i czarne pantofle. Zmarła leżała kilkadziesiąt metrów dalej, na polu. Natknęła się na nią dziewczynka, która szła tamtędy do szkoły. Ciało było okaleczone – zostały wycięte narządy płciowe i piersi. W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że w kaplicy kilka miesięcy wcześniej zdarzyły się dwa podobne przypadki znieważenia zwłok. Nie udało się jednak znaleźć sprawcy.

„Zimny chirurg” z Poznania zamordował 11-latkę

Dziewięć miesięcy później w tej samej dzielnicy Poznania zaginęła 11-letnia Alinka. Wyszła z domu późnym popołudniem na pobliską łąkę. Nie wróciła, w nocy rodzice zawiadomili milicję. Dopiero 15 grudnia trafiono na zwłoki dziecka. Wyczuł je pies w zwale piachu przy nasypie kolejowym. Zostały podobnie sprofanowane jak te w lutym, w cmentarnej kaplicy. Szeroko zakrojona akcja operacyjna MO o kryptonimie A-82 nie przyniosła rezultatu.

29 listopada. Na innym poznańskim cmentarzu w Miłostowie zauważono rozkopany w nocy grób. Ze zwłok kobiety został wycięty płat skóry od piersi do spojenia łonowego. Milicjanci znajdują pierwszy ślad nekrofila – odciski męskich butów na rozkopanej ziemi. Zdaniem biegłych przestępca nie jest wysoki, raczej szczupły.

Pieczątka „Pollena Łaskarzew”. Milicja trafia na trop Edmunda Kolanowskiego

Przez kolejne miesiące funkcjonariusze MO noc w noc dyskretnie penetrują poznańskie cmentarze. W maju 1983 r. tuż po północy w Miłostowie patrol dostrzega mężczyznę pochylonego nad wyciągniętymi z grobu zwłokami. Poprzedniego dnia odbył się tu pogrzeb młodej kobiety.

Dwaj funkcjonariusze podchodzą jak najbliżej. Jeden z nich chce przeładować broń – niestety, pistolet się zacina, w cmentarnej ciszy brzmi to jak wystrzał. Obserwowany mężczyzna ucieka. Zwłoki są okaleczone i podobnie jak poprzednie zbezczeszczone. W miejscu przestępstwa leżą składana łopata i papier, w który była owinięta. Widnieje na nim pieczątka „Pollena Łaskarzew”.

Śledczy sprawdzają, które firmy w mieście współpracują z Polleną Łaskarzew. Okazuje się, że Ziołolek. To niezbyt duży zakład – może ktoś był karany za dewiacje seksualne? Jest taki, po wyroku za próby gwałtów. Pracuje w kotłowni, nazywa się Edmund Kolanowski.

Ubrani po cywilnemu milicjanci dyskretnie obserwują palacza, żeby go nie spłoszyć. Robotnik ma na twarzy świeże, podbiegnięte krwią zadrapania, czy to aby nie od kolców głogu? Wyciągnięto z archiwum sądu akta procesowe Kolanowskiego z 1973 r. W czasie badania psychiatrycznego oskarżony powiedział biegłym, że na jednym z cmentarzy rozkopał grób i okaleczył zwłoki. Sąd nie wziął tej informacji pod uwagę. 16 maja 1983 r. prokurator decyduje się aresztować Kolanowskiego.

Edmund Kolanowski. Nekrofil z Poznania trafia z celi do celi

35 lat, troje dzieci, rozwiedziony. W dzieciństwie bardzo chorowity. Jako 13-latek znalazł się w sanatorium dla dzieci w Krośnicach, usytuowanym w pobliżu poniemieckiego cmentarza. Stałą rozrywką nastoletnich pacjentów jest penetrowanie zapadniętych, zapomnianych grobów. Zakradają się też w okolice przyszpitalnej kostnicy, aby przez okno oglądać kobiece zwłoki na prosektoryjnych stołach. Ten widok jest im potrzebny do inicjacji seksualnych.

Artykuł został opublikowany w 48/2016 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także