W czasach Batorego był drugą osobą w państwie. Jak wyglądał schyłek życia potężnego magnata?

W czasach Batorego był drugą osobą w państwie. Jak wyglądał schyłek życia potężnego magnata?

Dodano: 
Jan Zamoyski
Jan Zamoyski
3 czerwca 1605 roku zmarł hetman-kanclerz Jan Zamoyski. W czasach króla Stefana Batorego wybitny polityk i mąż stanu był drugim człowiekiem w państwie. Jego ambicje i wpływy predestynowały go do pełnienia podobnej funkcji u boku młodego Zygmunta III Wazy. Jednak mimo wielu sukcesów stary magnat znalazł się na dalszym planie wielkiej polityki.

Trzecie interregnum zapowiadało się bardzo burzliwie, bowiem przypadło na czas konfliktu Zamoyskiego ze Zborowskimi. Sejmiki przebiegały niespokojnie, podczas jednego z nich o mało życia nie stracił Stanisław Żółkiewski – rozwścieczony Jan Zborowski miał cisnąć weń czekanem, a na pytanie Żółkiewskiego „A we mnież to?“ miał odpowiedzieć „Na ciebie z kurwy synu“. Litwa odmówiła udziału w konwokacji.

Byczyna

O koronę polsko-litewską tradycyjnie starali się Habsburgowie, którzy wystawili jako kandydata arcyksięcia Maksymiliana. Jego poparli też Zborowscy. Wdowa po Batorym Anna Jagiellonka wyszła natomiast z pomysłem, aby na tron wynieść jej krewnego Zygmunta Wazę – syna króla Szwecji Jana. Najmniejszą popularnością cieszyła się kandydatura cara Fiodora. Czy Zamoyski myślał o koronie dla siebie? Kanclerz wiedział, że jest niepopularny wśród szlachty i ostatecznie poparł Zygmunta przeciw Zborowskim.

Dokonano po raz kolejny podwójnej elekcji, a o koronę mieli bić się Zygmunt i Maksymilian. Do Szwecji pospiesznie wysłano kasztelana Marcina Leśniowolskiego. 7 października 1587 roku Zygmunt III Waza poprzysiągł w kościele oliwskim pacta coventa zastrzegając jednak, że nie włączy do Rzeczpospolitej Estonii, której domagała się polska szlachta. Czas naglił i trzeba było udać się do Krakowa na koronację.

Panowie polscy na czele z Zamoyskim oczekiwali nowego elekta. Kanclerz już snuł w głowie plany jak owinąć szwedzkiego młokosa wokół palca. Na polach pod Kazimierzem hetman powitał nowego władcę. Szlachta była zachwycona Zygmuntem, ponieważ pierwszy raz od 15 lat władca Rzeczpospolitej mowę powitalną wygłosił po polsku. Zmordowany Zygmunt niestety nie potrafił wydukać z siebie pięknych zdań czym zraził do siebie Zamoyskiego. Zygmunt ponoć bardzo lakonicznie odpowiedział na mowę kanclerza przez co magnat miał zwrócić się do Leśniowolskiego słowami „Jakież nam nieme monstrum ze Szwecji przywiozłeś?“. Koronacja elekta odbyła się 27 grudnia 1587 roku na Wawelu. Już podczas sejmu koronacyjnego Zamoyski napastliwie poruszył sprawę Estonii: „Jeżeli Wasza Królewska Mość […] taki masz wstręt do ustąpienia Estonii, pozwól, a przystąpimy do obrania innego Pana“. Król jednak swego postanowienia nie zmienił.

Urazy trzeba było schować do kieszeni, bowiem stolicy zagrażały wojska Maksymiliana i Zborowskich. Zamoyski dzielnie bronił Bramy Floriańskiej i zadał Austriakom duże straty. Na tym ambitny hetman nie chciał jednak poprzestać i dogonił Maksymiliana na Śląsku nieopodal Byczyny, zadał jego wojskom druzgocącą klęskę, a samego Habsburga wziął do niewoli. Działo się to 24 stycznia 1588 roku. Czy robił to, bo nagle zapałał miłością do Zygmunta? Nic z tych rzeczy. Zamoyski konsekwentnie realizował swój program zwalczania Zborowskich, którzy opowiedzieli się po stronie Austrii. Pragmatyzm wziął górę nad ambicjami.

Konflikt z Zygmuntem III i tajne rokowania

Jakież musiało być zdziwienie kanclerza gdy okazało się, że młody monarcha nie będzie drugim Batorym i nie da się owinąć Zamoyskiemu wokół palca. Zygmunt III od początku swego pobytu w Rzeczpospolitej próbował budować wokół siebie stronnictwo zaufanych współpracowników. Szlachtę irytowało, że w otoczeniu króla znajduje się wielu Szwedów. Rozpoczęło się sukcesywne ograniczanie wpływu kanclerza na politykę wewnętrzną, Zamoyski zachował jednak niemal nieograniczone kompetencje w zakresie wojska i polityki zagranicznej. Prawdziwy konflikt między królem a kanclerzem wybuchł jednak przy okazji rozdawania przez Zygmunta wakansów. Zygmunt obiecał Zamoyskiemu, że pieczęć mniejszą koronną otrzyma protegowany kanclerza Piotr Tylicki. Król zmienił jednak zdanie i pieczęć powędrowała w ręce referendarza koronnego Jana Tarnowskiego. Rozwścieczony Zamoyski jął wykrzykiwać w kierunku króla: „Ani słowom jego, ani skryptom, ani listom żadnej wiary dawać nie będzie!“, a następnie dodał jeszcze „Królem zostałeś wybrany przez Polaków, a nie tyranem“. Obrażony monarcha opuścił sesję i już się na niej nie pojawił. Obaj panowie pogodzili się po dwóch tygodniach, ale ich stosunki pozostawały napięte

Czytaj także

 0

Czytaj także