Taktyczny triumf w przegranej wojnie. Tak Łokietek rozbił Krzyżaków

Taktyczny triumf w przegranej wojnie. Tak Łokietek rozbił Krzyżaków

Dodano: 
Władysław Łokietek po bitwie pod Płowcami
Władysław Łokietek po bitwie pod Płowcami / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
27 września 1331 roku pod Płowcami starły się oddziały polskie i krzyżackie. Chociaż zwycięstwo wojsk Władysława Łokietka miała charakter wyłącznie taktyczny, batalia ta zasłynęła jako przykład na to, że groźnych zakonników da się pokonać.

Zakon krzyżacki, sprowadzony pierwotnie do ziemi chełmińskiej, miał za zadanie zabezpieczenie chrystianizacji Prusów. Na przełomie XIII i XIV wieku jego pozycja umacniała się, a działania militarne doprowadziły do opanowania Prus oraz utworzenia państwa zakonnego, które swoim zasięgiem objęło tereny Prus, część ziem polskich i litewskich oraz obszar dzisiejszej Łotwy i Estonii. W czasie kryzysu polityczno-gospodarczego, będącego wynikiem końca rozbicia dzielnicowego Polski, Zakon dążył do opanowania kolejnych ziem. Pomorze zostało zajęte w 1308 roku, a Kujawy oraz Wielkopolska były nękane najazdami łupieżczymi.

W 1331 roku władca większości ziem polskich, król Władysław Łokietek, będąc już w słusznym wieku, zabezpieczył sukcesję tronu ustanawiając swego syna Kazimierza starostą wielkopolskim. Jak podaje Jan Długosz w Kronikach Sławnego Królestwa Polskiego, przyczyną najazdu krzyżackiego na ziemie polskie było usunięcie starosty Wincentego z Szamotuł herbu Nałęcz ze stanowiska: „Okrutny wobec siebie, zabójca własnych ziomków, zdrajca Pana, wróg domowników, pustoszący ojczyznę, zawinił wobec wszystkich, ściągając na siebie i swój dom wieczną sromotę, budząc swym wspomnieniem gorycz w sercach wszystkich Polaków i naznaczając siebie i swoje potomstwo wiecznym piętnem”.

Wincenty, rozgniewany i oburzony odebraniem stanowiska, jednocześnie pozbawiony zysków wynikających z zajmowanej pozycji, udał się do mistrza zakonnego. Chcąc uzyskać pomoc poinformował, że właśnie nadarzyła się możliwość rozszerzenia granic ziem zakonnych oraz zmuszenia króla polskiego, aby zrzekł się roszczeń do Pomorza.

Krzyżackie uderzenie

Nie lekceważąc takiej możliwości, wojsko pruskie pod dowództwem Teodoryka z Aldemburga i Ottona z Lutebergu oraz wojska zakonne, dysponując ciężką konnicą i znaczną liczbą pieszych, wytrenowanych żołnierzy, wyprawiły się na Kujawy. Całkowicie jednak ich nie pustoszono, mając na uwadze zamiar przyłączenia tego obszaru do państwa zakonnego. Krzyżacy na zdobyli Brześcia oraz Inowrocławia, zajęli jednak biskupie miasto Słupce, a następnie wyruszyli pod Pyzdry, gdzie miał przebywać syn Władysława Kazimierz. W porę został on jednak ostrzeżony i zdołał opuścić nieprzygotowane do walki miasto. Wojska zakonne plądrowały i paliły miasta oraz wsie na swojej drodze. Zachęcane przez Wincentego, ściągnęły też znaczne posiłki inflanckie i niemieckie.

Krzyżacy, zachęceni wielkimi zdobyczami i brakiem zbrojnego oporu, dotarli do ziemi łęczyckiej, a następnie pod Kalisz, który był uprzednio dwukrotnie bezskutecznie oblegany. Tam rozbili obóz, w oczekiwaniu na przybycie wojsk króla czeskiego Jana. Bez posiłków od sprzymierzeńca, wojska zakonne wyruszyły w kierunku Żnina i Gniezna, gdzie splądrowano, a następnie spalono katedrę biskupią oraz okoliczne wsie. Za straty poniesione podczas nieudanych oblężeń wojska krzyżackie pustoszyły ziemię wielkopolską, bestialsko mordując, grabiąc, paląc i jak podaje Długosz „odbierając cześć niewiastom oraz zmuszając je do nierządu”.

Rycerstwo oraz mieszkańcy znad jeziora Zaniemyśl, do których doszły wieści o działaniach Zakonu, zbudowali siedmiomilowy wał otoczony głębokim rowem z wodą z pobliskich jezior, służący skupieniu i obronie posiadanych dóbr. Krzyżacy wysłali trzy tysiące konnicy w celu zdobycia tak znakomitego łupu. Na wieść o zbliżających się oddziałach wroga, szlachta polska powiadomiła króla Władysława, jednocześnie zaciekle broniąc się przed najeźdźcami.

Król Władysław, mimo swego podeszłego wieku, wyruszył przeciwko wojskom zakonnym wraz z zebranym rycerstwem z ziemi krakowskiej, sandomierskiej i Wielkopolski. Mimo znacznej liczby gotowych do walki nie stanął do otwartej bitwy. Nękał Krzyżaków podjazdami, atakami z ukrycia i zasadzkami gdziekolwiek nadarzyła się sposobność. Wojska krzyżackie wracając z grabieży, po dotarciu pod Konin, usiłowały wciągnąć Władysława w otwartą walkę. Król, dokonując oceny i możliwych rezultatów, nie podjął walki. Uznano to za całkowite wycofanie się. Po zajściu w Koninie wodzowie krzyżaccy pokusili się o kolejny najazd – na Brześć Kujawski. Jego oblężenie powierzono komturowi Luterbergowi, który pośpiesznie wyruszył wraz ze znaczną częścią wojska. Doprowadziło to do rozdzielenia się głównej masy wojska.

Władysław wysłał swoich zaufanych emisariuszy do zdrajcy, Wincentego z Szamotuł, „by przyszedł z pomocą resztkom biednej, udręczonej ojczyzny, doprowadzonej w skutek jego zdrady do spustoszenia, które musi budzić współczucie nawet u wroga”. Wincenty, pod wpływem zapewnień króla Władysława, zobowiązał się udzielić pomocy, a tym samym uzyskać wybaczenie za wyrządzone szkody i poprawić swój wizerunek. Poinformował też, że wojsko zakonne jest liczne, jednak opieszałe i słabe, a składa się głównie z taborów wypełnionych zdobyczami i łupami, przez co jest bardziej skłonne do ucieczki niż walki. Król Władysław zdecydował się podjąć działania przeciw wrogowi w drodze powrotnej pod wsią Płowce (znanej również jako Blewo). Jego zdaniem, tamtejsza równina była odpowiednia do rozwinięcia natarcia.

Bitwa pod Płowcami

O świcie 27 września 1331 roku król Władysław stanął ze swymi oddziałami pod Płowcami z podniesionymi chorągwiami. Według relacji Jana Długosza, podążając za wojskiem krzyżackim i dzięki działaniom zwiadowczym, król podjął decyzję o rozpoczęciu boju. Zaskoczył tym samym opieszałą tylną kolumnę wojsk krzyżackich, która podnosiła się do walki bez porządku i składnego szyku bojowego, organizując obronę w oparciu o tabory. Władysław, podobnie jak komtur krzyżacki, podzielił swoje wojsko na pięć grup. Mimo przewagi liczebnej rycerstwa zakonnego, podczas starcia męstwo oddziałów polskich oraz chęć odpłacenia najeźdźcy za szkody okazały się wystarczające do pokonania Krzyżaków. Ważną rolę odegrał tu upadek zakonnej chorągwi i samego chorążego, którego koń został przeszyty strzałą. Doprowadziło to do odwrotu i panicznej ucieczki z pola walki.

 0

Czytaj także