Facebook blokuje wpis dotyczący niemieckich zbrodni na polskich dzieciach. IPN: To kolejny raz

Facebook blokuje wpis dotyczący niemieckich zbrodni na polskich dzieciach. IPN: To kolejny raz

Dodano:   /  Zmieniono: 2
IPN, zdj. ilustracyjne
IPN, zdj. ilustracyjne / Źródło: Newspix.pl / Mateusz Słodkowski / Fotonews
Anglojęzyczne konto Instytutu Pamięci Narodowej na Facebooku zostało zablokowane. Powodem blokady miał być wpis dotyczący niemieckich planów germanizacji polskich dzieci. „IPN protestuje przeciwko cenzurowaniu informacji dotyczących niemieckich zbrodni podczas II wojny światowej” –czytamy w opublikowanym komunikacie.

Instytut Pamięci Narodowej poinformował w komunikacie, że 6 lutego 2021 roku Facebook zablokował angielskojęzyczne konto IPN. Powodem miał być post sprzed siedmiu miesięcy dotyczący niemieckich planów germanizacji polskich dzieci.

Przypomnijmy, że w czasie II wojny światowej tylko w tzw. Aktion Zamosc Niemcy odebrali rodzicom 30 tysięcy dzieci wywożąc je do obozów (w tym do specjalnego obozu w Łodzi) i fabryk na terenie Niemiec. Oddawano je także niemieckim rodzinom do germanizacji. Zbrodnia ta, jedna z najokrutniejszych w czasie II wojny światowej była sądzona podczas procesu norymberskiego. Symbolem tej akcji m.in. są losy Czesławy Kwoki, która wysiedlona z Zamojszczyzny trafiła do Auschwitz, gdzie została zabita zastrzykiem z fenolu. Miała 14 lat” –czytamy w komunikacie.

W zablokowanym poście IPN pisał o niemieckich planach germanizacji dzieci, odnosząc się do autentycznych dokumentów. „ Mimo zgłoszenia o zweryfikowanie decyzji, konto jest zablokowane od sobotniego przedpołudnia” – dodano.

IPN podkreśla, że „protestuje przeciwko cenzurowaniu informacji dotyczących niemieckich zbrodni podczas II wojny światowej”.

facebook

Zablokowany post IPN

IPN w swoim komunikacie przytoczył treść usuniętego wpisu:

Datowany na 15 maja 1940 r., „Einige Gedanken über die Behandlung der Fremdenvölker im Osten” („Kilka myśli o traktowaniu obcoplemieńców na Wschodzie””) Heinricha Himmlera to dokument który mrozi krew w żyłach – zwłaszcza tam, gdzie traktuje o dzieciach.
Jest to w gruncie rzeczy instrukcja porywacza, zainspirowana teoriami Walthera Darrégo, ministra Rzeszy ds. Żywności i Rolnictwa, którego ideologia rasowa „Blut und Boden” [„Krew i gleba”] położyła podwaliny pod program denacjonalizacji.
W latach 1940-1945 III Rzesza wywiozła z podbitych ziem setki tysięcy nieletnich, traktując ich jak produkty i stosując rygorystyczne procedury kontroli jakości. Niemcy poszukiwali materiału nadającego się do germanizacji, a dzieci uznane za zdatne ze względu na „dobrą krew” odbierano rodzinom i kierowano do specjalnych obozów, gdzie poddawano je selekcji. Zakwalifikowane do programu przechodziły tam wstępną germanizację zanim wysłano je do niemieckich rodzin.
„Produkty” niespełniające wymagań znikały w obozach koncentracyjnych lub były ponownie wykorzystywane do eksperymentów „medycznych”.
W sumie, na 200 tysięcy polskich dzieci, po wojnie odnalazło się tylko 30 tysięcy. Reszta zniknęła – ich ciała zostały usunięte z powierzchni ziemi, lub też tożsamość wymazana z ich własnej albo cudzej pamięci.
Autor instrukcji porywacza, Heinrich Himmler, obawiał się, że wykorzenione dzieci mogą zostać odrzucone przez społeczeństwo niemieckie – w związku z czym zalecił poddanie ich procedurze w bardzo młodym wieku i przy zachowaniu tajemnicy, by mogły się w to społeczeństwo wtopić i w nim rozpłynąć.
Niepotrzebnie się martwił: rozpłynęły się.

Wcześniej zablokowano promocję filmu IPN. Miała mieć charakter polityczny

W komunikacie przypomniano też, że w połowie stycznia Facebook zablokował możliwość zagranicznej promocji filmu IPN o niemieckim obozie w Łodzi, do którego trafiło około 3000 dzieci. Film dokumentalny przedstawia wstrząsającą historię niemieckiego obozu pracy dla polskich dzieci znajdującego się przy ul. Przemysłowej w Łodzi.

Łódzki IPN przekonywał w styczniu, że film przekazuje wyłącznie fakty o samym obozie. Jednak Facebook zablokował jego promocje, gdyż uznano, że to kampania polityczna.

Aktualizacja 9.02

Po publikacji tekstu skontaktował się z nami przedstawiciel Facebooka. Spółka poinformowała, że blokada nastąpiła w wyniku pomyłki.

Dostęp do strony Instytutu Pamięci Narodowej na Facebooku został ograniczony w wyniku błędu naszych zautomatyzowanych narzędzi i został już przywrócony. Bardzo przepraszamy za wszelkie niedogodności – czytamy w komentarzu przysłanym przez Biuro prasowe Facebooka.

Facebook tłumaczy, że dostęp do strony został błędnie ograniczony przez zautomatyzowane narzędzia, które przypadkowo i błędnie oceniły treści opublikowane na stronie, w tym post o Heinrichu Himmlerze, stwierdzając, że naruszają one politykę dotyczącą Niebezpiecznych osób i organizacji.

„Nasz zespół dokładnie sprawdził te treści i potwierdził, że nie naruszają one naszych zasad, a treści i dostęp do strony zostały przywrócone. Każdego tygodnia badamy miliony treści i czasami - tak jak w tym przypadku - zdarza nam się popełniać błędy. Bardzo przepraszamy za wszelkie niedogodności”– czytamy w przysłanym oświadczeniu.

Czytaj też:
Dopiero ostatnia żona Jagiełły urodziła mu upragnionego syna. Polski król miał wtedy... 70 lat

Źródło: WPROST.pl / IPN
+
 2

Czytaj także