„Boskie Dłonie”. Przez działania archeologa-fałszerza historię tego kraju trzeba było pisać od nowa

„Boskie Dłonie”. Przez działania archeologa-fałszerza historię tego kraju trzeba było pisać od nowa

Dodano: 
Prace archeologiczne (zdj. ilustracyjne)
Prace archeologiczne (zdj. ilustracyjne) / Źródło: Shutterstock / Openfinal
Archeologia potrafi być świetnym narzędziem propagandy. Przekonała się o tym Japonia, która – za sprawą odkryć amatora Shin’ichiego Fujimury, zwanego Boskie Dłonie – przesunęła chronologię zasiedlenia swoich wysp o całe tysiąclecia. Wkrótce dokonania archeologa-fałszerza przejrzano, przez co pradziejowa historia kraju musiała zostać napisana od nowa…

Historia pokazuje, że archeologia, tak jak inne nauki humanistyczne, jest podatna na manipulację czy fałszerstwa i może być wykorzystywana w polityce, a także w związanej z nią propagandzie. O słynnym sporze między autochtonistami a allochtonistami, który powstał w pierwszej połowie XX wieku na gruncie ówczesnego klimatu politycznego, uczy się każdy student archeologii.

Kolejnym problemem w tym zakresie są dość marginalne, lecz znane z historii jednostkowe przypadki fałszowania zabytków archeologicznych dla zysku. Co jednak w sytuacji, gdy fałszerstwem okazuje się materiał pochodzący z prawie 180 stanowisk archeologicznych, a specjalnie powołana komisja przez trzy lata musi weryfikować wyniki prowadzonych na nich badań? Cóż, pozostaje jedynie napisać ponownie podręczniki.

Shin’ichi Fujimura, archeolog amator

Osobą stojącą za największym fałszerstwem w historii archeologii był Shin’ichi Fujimura, japoński archeolog amator, przewodniczący organizacji pozarządowej Sekki Bunka Kenkyukai, czyli – w tłumaczeniu dosłownym – Stowarzyszenia Badawczego Kultur Narzędzi Kamiennych. W przeciwieństwie do Polski w Japonii udział tzw. archeologów amatorów w badaniach archeologicznych jest dopuszczalny.

Co więcej, w niektórych przypadkach w zasadzie umożliwia im się prowadzenie własnych badań. Najlepszy dowodem tej praktyki był właśnie sam Fujimura, który na przestrzeni prawie 30 lat wziął udział w ponad 180 misjach wykopaliskowych. Wyniki badań Stowarzyszenia zaliczano głównie na jego konto, co nie powinno dziwić, skoro przytłaczającą większość zabytków odnalazł samodzielnie.

Swoją karierę archeologa amatora Fujimura rozpoczął w latach 70. XX wieku, od pomocy weekendowej przy pracach na stanowiskach archeologicznych. Następnie rozszerzył swoją działalność w ramach wspomnianego już Stowarzyszenia. Zajmował się głównie paleolitem, czyli epoką zwaną w Japonii mudoki (okres kultury przedceramicznej) oraz okresem jōmon, trwającym od około 10 500 lat p.n.e. do 300 lat p.n.e.

Jego zainteresowania związane były więc z jedną z największych zagadek badawczych Japonii, a mianowicie z pojawieniem się na jej wyspach pierwszych ludzi. Mieli oni, po przybyciu na obszar dzisiejszego Kraju Kwitnącej Wiśni, uformować zręby kultury jōmon. Około 300 roku p.n.e. jej przedstawiciele zostali wyparci przez społeczności migrującej z kontynentu kultury yayoi – przodków Japończyków.

Japońska duma narodowa

Zagadnienie tzw. pierwszego człowieka w Japonii może budzić w nas, Europejczykach, zaskoczenie, zwłaszcza w kontekście rozważania jego roli w kształtowaniu się dumy narodowej mieszkańców tego kraju. Zarówno pierwsi ludzie, jak i ich kultury nie mają raczej związku z przybyłą kilkadziesiąt tysięcy lat później społecznością kultury yayoi. Jednakże w powojennej Japonii archeologia wciąż posiadała swój mocno narodowy charakter, a każde odkrycie mogące przedłużyć bytność człowieka na japońskich wyspach spotykało się z dużym entuzjazmem.

Na tym właśnie gruncie zbudował swoją karierę Fujimura. Przed jego badaniami szacowano, że człowiek pojawił się w Japonii około 30 000 lat p.n.e. Tymczasem aktywność Fujimury i jego odkrycia pozwoliły przesunąć tę granicę do 80 000, potem 200 000, a finalnie nawet do 500 000 lat!

Boskie dłonie

Począwszy od połowy lat 70. XX wieku, w zasadzie rok w rok, Fujimura odkrywał kolejne ślady bytności ludzkiej na terenie północnej Japonii, zwłaszcza w regionie Tōhoku. Odnalazł setki dowodów na bardzo długą obecność człowieka na wyspach, więc po kilku latach otrzymał nawet pseudonim Boskie Dłonie. Jego badania nie budziły powszechnych wątpliwości. Jedynie kilka osób zwróciło uwagę, że odkrywane przez niego narzędzia kamienne oraz związane z nimi datowania warstw na niektórych stanowiskach się nie zgadzają.

Fujimura był jednak bożyszczem, co czyniło go wręcz nietykalnym – został zastępcą dyrektora prywatnego ośrodka badawczego, którym był Instytut Paleolityczny Tōhoku, oraz pupilem lokalnych władz zbijających potężny kapitał na regionalnej turystyce i dzięki dotacjom na cele naukowe. Kilka stanowisk trafiło na japońską listę dziedzictwa narodowego, co wzbudziło powszechne zainteresowanie turystyczne regionem. Wraz z nim pojawiła się pewnego rodzaju moda na lokalne produkty i potrawy inspirowane paleolitem. Innymi słowy, archeologia przeżywała okres prosperity – powstawały nowe wystawy w muzeach, a lokalnych mieszkańców rozpierała duma.

-
 0

Czytaj także