„Śmierć, która wstrząsnęła całym królestwem”. Pierwszy i ostatni taki król – Zygmunt August

„Śmierć, która wstrząsnęła całym królestwem”. Pierwszy i ostatni taki król – Zygmunt August

Dodano: 
Śmierć Zygmunta Augusta na obrazie Jana Matejki
Śmierć Zygmunta Augusta na obrazie Jana Matejki / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
Zygmunt August zmarł 7 lipca 1572 r. w Knyszynie na Podlasiu. Król ten był ostatnim polskim władcą z dynastii Jagiellonów. Jego śmierć bez pozostawienia męskiego potomka zmieniła Rzeczpospolitą – kolejnego władcę szlachta wybrała w wolnej elekcji.

Zygmunt August II August był ostatnim władcą na polskim tronie pochodzącym z męskiej linii Jagiellonów. Choć był trzykrotnie żonaty, nie doczekał się męskiego potomka, który zapewniłby ciągłość dynastii. Władca zmarł w wyniku choroby 7 lipca 1572 r. ok. godz. 18 w Knyszynie na Podlasiu. W chwili śmierci miał skończone 51 lat.

Śmierć króla postawiła szlacheckie społeczeństwo Rzeczypospolitej w zupełnie nowej sytuacji. Do tej pory tron obejmowali kolejni władcy z dynastii Jagiellonów. Teraz trzeba było wybrać kogoś zupełnie innego.

Już współcześni zdawali sobie sprawę z tego, że śmierć Zygmunta Augusta bez pozostawienia legalnego męskiego potomka, czyli bez zapewnienia ciągłości dynastycznej na tronie Polski i Litwy to wydarzenie niezwykle ważne – tłumaczy w rozmowie z „Wprost” dr hab. Jolanta Choińska-Mika, profesor Uniwersytetu Warszawskiego. – Marcin Bielski napisał w swojej kronice o śmierci Zygmunta Augusta, że jest to śmierć, która wstrząsnęła całym królestwem. Dla niego to był ostatni władca z dynastii, która szczęśliwie rządziła Polską przez 200 lat. Współcześni zdawali sobie sprawę, że jakaś epoka się kończy – dodała historyk.

Jednak to, jak ważna dla polskiej historii jest ta data, w pełni okazało się po latach.

Z perspektywy historycznej bardziej zdajemy sobie sprawę, jak ważną cezurą w dziejach ustroju Rzeczypospolitej była śmierć Zygmunta Augusta. Współcześni zdawali sobie sprawę, że coś bardzo ważnego się stało i lękali się przyszłości. Ale ludzie żyjący współcześnie, tak wtedy, jak i obecnie nie mają pełnej świadomości doniosłości wydarzeń, które aktualnie się rozgrywają. Wiemy, że pewne wydarzenia są istotne, ale to dopiero potomni zobaczą, co tak naprawdę znaczą – podkreśla prof. Choińska-Mika w rozmowie z „Wprost”.

„Korzenie elekcji władcy sięgają średniowiecza”

Szlachta od kilku lat zdawała sobie sprawę, że król nie pozostawi po sobie dziedzica. Bardzo ogólne kwestie dotyczące tego, jak będzie wyglądał wybór kolejnego władcy były wiadome, bo wynikały z przyjętych wcześniej praw. Pozostawała jednak ich interpretacja i wdrożenie w życie w nowych, politycznych warunkach.

Wiadomo było, że tron będzie elekcyjny. To gwarantowała konstytucja z 1538 roku. I wiadomo było, że w elekcji ma uczestniczyć szlachta. Natomiast to były lakoniczne stwierdzenia. Wcale nie wynikało z nich, jak tak naprawdę potoczy się sytuacja i jakie rozwiązania wybiorą elity polityczne w tym konkretnym momencie – mówi nam prof. Choińska-Mika.

Warto w tym miejscu wyjaśnić, że elekcje polskich władców wcale nie zaczęły się w 1573 roku wraz z wyborem na tron Henryka Walezego. Już od początku swojego panowania Jagiellonowie byli władcami elekcyjnymi. Jednak nie była to wolna elekcja, a wybór, czy też zatwierdzenie przez możnych władcy, pochodzącego z panującej dynastii.

Rada królewska, czyli najwyżsi dostojnicy państwowi decydowali o objęciu tronu przez kolejnego władcę. Była to elekcja, ale w łonie dynastii. Jednak zgoda elit na objęcie tronu przez konkretnego władcę była niezbędnym warunkiem – tłumaczy prof. Choińska-Mika.

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także