„Pałacyk Michla, Żytnia, Wola…” Bohaterska obrona i narodziny najsławniejszej piosenki Powstania

„Pałacyk Michla, Żytnia, Wola…” Bohaterska obrona i narodziny najsławniejszej piosenki Powstania

Dodano: 
Kamień pamiątkowy przy ul. Wolskiej 40 w miejscu walk o pałacyk Michlera
Kamień pamiątkowy przy ul. Wolskiej 40 w miejscu walk o pałacyk Michlera / Źródło: Wikimedia Commons / CC BY 3.0 PL / Adrian Grycuk
W nocy z 4 na 5 sierpnia 1944 roku miała miejsce bohaterska obrona Pałacyku Michla przez żołnierzy batalionu „Parasol”. To wtedy powstała jedna z najsławniejszych piosenek Powstania Warszawskiego. Sam pałacyk to jedno z miejsc na powstańczej mapie Warszawy, na którym zryw z sierpnia 1944 roku odcisnął swoje piętno.

Słowo-klucz to „był”, bo sam budynek już nie istnieje – został wyburzony przez Niemców po złamaniu oporu w tej części miasta. Nim jednak się to stało, pałacyk Michlera – bo tak powinna brzmieć jego właściwa nazwa – stał się miejscem zaciekłych walk młodych powstańców ze słynnego batalionu „Parasol”.

Sam budynek był w zasadzie piętrową, mieszkalną kamieniczką w stylu eklektycznym wybudowaną dla Karola Henryka Michlera i jego rodziny pod adresem Wolska 40. Przedsiębiorca ten był majstrem młynarskim i założycielem towarzystwa zrzeszającego mistrzów tego fachu. To właśnie dlatego w pobliżu pałacyku znajdowały się młyny parowe i zakłady piekarskie. Miejsce to, choć wartościowe ze strategicznego punktu widzenia, areną walk w pierwszych dniach sierpnia stało się w zasadzie dosyć przypadkowo.

Przygotowania i wybuch powstania

Ostatnie tygodnie lipca 1944 roku były w Warszawie pełne napięcia. Poza wszelką wątpliwością pozostawał fakt, że III Rzesza chyliła się ku całkowitemu upadkowi. Na froncie zachodnim alianci z sukcesem dokonali lądowania w Normandii, na wschodzie Armia Czerwona i „berlingowcy” ustawicznie przesuwali linię walk w kierunku Wisły. Być może los nazistowskich Niemiec zostałby przypieczętowany szybciej, gdyby zamach na Hitlera z 20 lipca się powiódł. Führer został jednak tylko lekko ranny i zaczął rozprawiać się z realnymi (lub też wyimaginowanymi) spiskowcami.

Okupacyjne władze Warszawy zdawały sobie sprawę z powagi ówczesnej sytuacji. Niemiecki aparat administracyjny, na czele z gubernatorem dystryktu warszawskiego Ludwigiem Fischerem, zaczął się ewakuować na zachód. Mimo początkowego opuszczenia miasta, gubernator wrócił do Warszawy 27 lipca i czym prędzej ogłosił wielką mobilizację ludności: następnego dnia wszyscy mężczyźni w wieku 17–65 lat mieli stawić się do kopania rowów przeciwczołgowych. Było to zapewne pokłosie decyzji Hitlera, który zabronił dalszej ewakuacji i nakazał uczynić z miasta twierdzę.

Mieszkańcy stolicy, mimo grożących im represji, niemal całkowicie zbojkotowali ogłoszony przez megafony rozkaz. Konfrontacja siłowa wisiała w powietrzu. W dzienniku działań bojowych niemieckiej 9. Armii zachowały się zapisy, jakoby wybuchu walk Niemcy oczekiwali już o 23:00 29 lipca 1944 roku. Nieco wcześniej tego samego dnia radio „Moskwa” nadało komunikat zachęcający mieszkańców stolicy do walki z okupantem, nazajutrz w podobnym tonie nadawała komunistyczna radiostacja Związku Patriotów Polskich „Kościuszko”.

Później okazało się jednak, że Sowieci ani myśleli wkraczać do Warszawy, z kolei oddziały generała Zygmunta Berlinga zaczęły walki w rejonie tego miasta dopiero we wrześniu (na początku sierpnia znajdowały się pod Puławami, Dęblinem i na przyczółku magnuszewskim). Jak również wiadomo, beczka prochu jaką była wówczas Warszawa wybuchła dopiero 1 sierpnia, w godzinę „W” – o 17:00.

W powstaniu od samego początku brały udział bataliony, których korzeni należy doszukiwać się w ruchu harcerskim, takie jak „Zośka”, „Wigry” czy najważniejszy z punktu widzenia opowieści o pałacyku Michla „Parasol”. Początkowo jednostka ta, sformowana przez kapitana Adama Borysa, ps. „Pług”, nosiła nazwy „Agat” (od „anty-gestapo”) i „Pegaz” („przeciw gestapo”) i do lipca 1944 roku wzięła udział w trzynastu operacjach specjalnych, z których za najsłynniejszą można uznać „Akcję Kutschera”, w której zginął Franz Kutschera, dowódca SS i policji w dystrykcie warszawskim. W momencie rozpoczęcia walk 1 sierpnia „Zośka” i „Parasol” jako części Zgrupowania „Radosław” koncentrowały się w dzielnicy Wola, w swoim bezpośrednim sąsiedztwie. Dla oddziału „Pługa” punktami zbornymi były Dom Starców u zbiegu ulic Karolkowej i Żytniej oraz okolice cmentarza kalwińskiego.

W pierwszych dniach sierpnia stan łączny „Parasola” wyniósł 574 żołnierzy. W II plutonie I kompanii nominalnym dowódcą był plut. pchor. Władysław Wajnert „Władek”, pozostał on jednak na Żoliborzu i dowódcą faktycznym był jego zastępca, sierż. pchor. Janusz Brochwicz-Lewiński, ps. „Gryf”. To właśnie on miał dowodzić obroną pałacyku. Na sam budynek natknął się w trakcie jednego z obchodów. Wspominał to w ten sposób:

Trzeciego dnia na patrolu wlazłem na ulicę Wolską. Jak zobaczyłem ten dom przypominający pałacyk pod numerem 40, to pomyślałem, że będę w nim robił robotę i napisałem meldunek do „Dyrektora”, że mam tam dobrą kwaterę do obrony i do akcji. Ona była niedaleko barykad i gdy Niemcy będą szli rozwalać barykadę na Młynarskiej, to musieliby przejść pod moim domem. (...)

Walki o pałacyk

Oddział „Gryfa” zajął budynek 3 sierpnia, w pełnej konspiracji, licząc, że Niemcy nie zorientują się w ich obecności. Część powstańców pod przewodnictwem Janusza Ligęzy „Kruka” obsadziła także fabrykę papieru Franaszka która znajdowała się po drugiej stronie ulicy. Kolejna doba upłynęła „Gryfowi” na fortyfikowaniu Wolskiej 40, niedaleko naprawiane były też barykady które zdążyły już ucierpieć w wyniku bombardowań.

Doszło również do krótkiej wymiany ognia, ponieważ w pobliże polskich pozycji zabłądziła niemiecka ciężarówka. Gdy kierowca zorientował się, że na jego drodze znajduje się nieprzejezdna barykada, zaczął zawracać i w tym właśnie momencie Donat Czerewacz ps. „Sójka” otworzył ogień. Końcowy efekt był taki, że kierowca ciężarówki, podoficer SS dostał się do niewoli, a drugi z Niemców przebywających w pojeździe uciekł. Jeniec zdradził przy okazji parę informacji na temat stanu swojego oddziału, po czym został odesłany na tyły do dowództwa batalionu.

 0

Czytaj także