Polskie czołgi w Normandii. Czołgiści gen. Maczka w bitwie pod Falaise

Polskie czołgi w Normandii. Czołgiści gen. Maczka w bitwie pod Falaise

Dodano: 
Polscy czołgiści w czasie ćwiczeń przed inwazją na kontynent
Polscy czołgiści w czasie ćwiczeń przed inwazją na kontynent / Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe / Archiwum Fotograficzne Tadeusza Szumańskiego, sygn. 24-375 (domena publiczna)
Bitwa pod Falaise pokazała, że polskich czołgistów generała Stanisława Maczka stać na wiele. Między innymi dzięki ich ofiarności i odwadze udało się pokonać Niemców w Normandii. Pierwsze natarcie polskich żołnierzy miało w bitwie miało miejsce 8 sierpnia 1944 roku.

Stworzenie 1. Dywizji Pancernej dowodzonej do 1945 r. przez gen. Stanisława Maczka, doświadczonego dowódcę broni zmechanizowanych i pancernych, było nie lada wyczynem w dziejach polskiego oręża. W ciągu niespełna dwóch lat, mając doświadczenia ze pól bitewnych Polski i Francji, przy wydatnym wsparciu (głównie sprzętowym) Brytyjczyków, udało się powołać pierwszą w dziejach Wojska Polskiego dywizję pancerną. Po wspomnianym okresie organizacji i szkolenia, 1. Dywizja Pancerna w sierpniu 1944 r. rozpoczęła swój chwalebny szlak, który zaczął się w Normandii.

Bitwa pod Falaise: 1. Dywizja Pancerna w Europie

Po utworzeniu drugiego frontu w Europie w czerwcu 1944 r. z Wielkiej Brytanii napływały kolejne statki z żołnierzami i sprzętem. 1. Dywizja Pancerna została przetransportowana na północ Francji między 30 lipca a 6 sierpnia 1944 r. Podporządkowano ją kanadyjskiemu 2. Korpusowi. Dywizji i wyznaczono zadanie działania w drugiej fazie operacji „Totalize”. Miała poruszać się po drodze Caen-Falaise w celu opanowania wzgórz 170 i 159 położonych za rzeką Laison na wschód od drogi Caen-Falaise. Dla polskich żołnierzy z 1. Dywizji Pancernej miał być to chrzest bojowy.

Pierwsze dni w Normandii tak wspominał Tadeusz Antoszewski z 1. Pułku Artylerii Przeciwlotniczej:

Normandia to była spalona ziemia. Zniszczona bombami, artylerią, zryta, drogi zniszczone – to był jeden wielki ból. Natomiast gdyśmy się już oderwali od Normandii, to Francja była normalnym krajem – zieleń, drogi asfaltowe, wszystko grało. I oczywiście niespotykana owacja ze strony ludności, nie można było się zatrzymać. Jak się zatrzymał żołnierz, to już była masa ludzi koło niego. Mężczyźni wyciągali z kieszeni, a kobiety z teczek kieliszki i pół litra i lali koniaczek czy inne trunki. Było tylko: Vive la Pologne!

Sąsiadem polskiej dywizji miała być kanadyjska 4. Dywizja Pancerna. Kanadyjczycy mieli nacierać na wzgórza 180, 195, 206 położone na zachód od drogi Caen-Falaise. Zadania przed obiema dywizjami zostały przedstawione ich dowódcom na odprawie, która miała miejsce 7 sierpnia 1944 r. Na odprawie oraz po kilku poprawkach ustalono, że zadaniem 1. Dywizji Pancernej będzie:

[...] rano dnia 8. VIII 44 r. przejść przez 51. DP poczem natrzeć i opanować rejon wzgórz 170 i 159 na PŁN od FALAISE, skąd rozpoznawać w łuku – droga FALAISE-ARGENTAN wyłącznie i droga MONTBOINT-CONDE SUR IFS wyłącznie.

10. Brygada Kawalerii została wyznaczona jako czołowy oddział Dywizji.

Gen Maczek z okazji wyruszenia Dywizji do walk wydał okolicznościowy rozkaz, który został odczytany na zbiórkach we wszystkich pododdziałach:

Żołnierze 1. Dywizji Pancernej! Po czterech latach jesteśmy znowu we Francji. Wyładowaliśmy się w wolnej ziemi francuskiej, aby u boku Anglii i Ameryki bić się dla polskiej sprawy. Gdy w czerwcu 1940 r. opuszczaliśmy Francję, nasze szeregi były przerzedzone, nasza przyszłość nieznana i byliśmy bezsilni. Dzisiaj po czterech latach na ziemi brytyjskiej rozpoczęliśmy marsz bojowy do Polski. Pierwszym etapem tego marszu jest znowu Francja. Ale teraz zmieniły się warunki. Przychodzimy tutaj w poczuciu własnej dumy i własnej siły. […] My wiemy, co jesteśmy warci i dlatego dzisiaj, jako Wasz dowódca, życzę Wam jednego: Niechaj za zaszczyt walczenia z nami Niemcy zapłacą obficie własną krwią. I pamiętajcie wszyscy o jednym. Żołnierz polski bije się o wolność wielu narodów – ale umiera tylko dla Polski. Wierzymy wszyscy, że z trudu naszego i znoju Polska powstanie, by żyć!

Rozkaz ten bardzo pomógł polskim żołnierzom z 1. Dywizji Pancernej, którzy czekając na wyruszenie do walk śledzili wydarzenia, jakie miały miejsce w tych dniach w Warszawie, gdzie toczyło się powstanie. Bezczynność i niekorzystna sytuacja polityczna Polski, a także strach o losy bliskich powodował przygnębienie i smutek wśród żołnierzy. W tych dniach wiele zależało od gen. Maczka i dowódców oddziałów Dywizji. Jeden z żołnierzy, Adam Kreutzer, tak wspomina ten czas:

Bardzo mało wiedzieliśmy, co się dzieje w kraju. Dowódcy może wiedzieli, ale żołnierze - nie. Od czasu do czasu coś do nas dochodziło. Jak wybuchło powstanie w Warszawie i rano dowiedzieliśmy się o tym przez radio, to jako młody chłopak nie myślałem, jak to jest na wojnie. Mówię: – Chłopcy, przecież my już tu jesteśmy, mamy 381 czołgów, my tam będziemy za parę tygodni! – Nie zdawałem sobie sprawy, ile kilometrów było z Francji do Warszawy. Oczywiście, wojna nie chciała się skończyć ani za dwa, ani za trzy tygodnie.

Żołnierze gen. Maczka ruszają do walki

1. Dywizja Pancerna ruszyła do walk 8 sierpnia 1944 r. Natarcie w tym dniu okazało się nieudane: oddziały 10. Brygady Kawalerii Pancernej poniosły duże straty i nie opanowały wyznaczonych rejonów działania. Gen. Maczek wprowadził do walk 3. Brygadę Strzelców. Jej zadaniem była ochrona lewego skrzydła Dywizji oraz zdobycie rejonu Saint Sylvain. Pierwsze walki obnażyły wszystkie słabości polskiej dywizji, należy jednak pamiętać, że był to jej chrzest bojowy. Niemcy zorganizowali również świetnie przygotowaną umocnioną obronę, a teren w jakim przyszło działać żołnierzom Dywizji idealnie nadawał się do obrony.

 0

Czytaj także