Walerian Łukasiński przez długie lata w carskim lochu rozmawiał z samym sobą. O Polsce

Walerian Łukasiński przez długie lata w carskim lochu rozmawiał z samym sobą. O Polsce

Dodano: 
Warszawski pomnik Waleriana Łukasińskiego
Warszawski pomnik Waleriana Łukasińskiego / Źródło: Wikimedia Commons / CC BY-SA 2.5 / Hubert Śmietanka
W jaki sposób Walerian Łukasiński więzień polityczny caratu zamknięty w lochu przez 46 lat zachował jasność umysłu? Rozmawiał w tej grobowej ciszy z samym sobą. O Polsce.

O życiu i działaności Waleriana Łukasińskiego przed uwiezieniem na 46 lat w carskim więzieniu, w tym założeniu w Warszawie Wolnomularstwa Narodowego 3 maja 1819 i utworzeniu Narodowego Towarzystwa Patriotycznego 1 maja 1821 roku przeczytasz w pierwszej cześci artykułu.


Cesarzewicz Konstanty przerażał już samym wyglądem. Z ogromnego barczystego tułowia – opisuje profesor Askenazy – wyrastała szyja krótka, gruba, zduszona w sztywnym mundurowym halsztuku. Wielka łysa czaszka z twarzą szeroką, tłustą, rumianą, miała ledwo zarys nosa. Spod krzaczastych brwi błyszczały bardzo jasne, prawie białe, niespokojne oczy. Głos miał Konstanty chrapliwy, ruchy gwałtowne, jakby się szamotał w swym nieskładnym ciele. „Dźwigał podwójne obciążenie dziedziczne – deprawacje Katarzyny i szaleństwo Pawła”, wyzłośliwia się profesor.

Okrucieństwo cesarzewicza, jako naczelnego wodza wojsk polskich było powszechnie znane w Warszawie. Łukasiński jeszcze pod koniec życia będzie wspominał w swym pamiętniku, że „sto kijów dla żołnierza za najmniejsze uchybienie to była zwyczajna kara; czasem oprawca posuwał liczbę do tysiąca”.

Major na szczęście wiedział, co będzie tematem przesłuchania. Uprzedził go dawny działacz Wolnomularstwa Narodowego Tomasz Skrobecki. Jako adiutant ministra wojny Haukego, miał dostęp do donosu Sznaydra.

Na żądanie gospodarza Belwederu Walerian Łukasiński napisał obszerne oświadczenie. Przezornie nie było tam ani słowa o Towarzystwie, jedynie wzmianka o rozwiązaniu jeszcze przed generalną delegalizacją lóż Wolnomularstwa.

Konstantemu takie wyjaśnienie wystarczyło. Ale nie Nikołajowi Nowosilcowowi. Szpicle Henryk Mackrott i Mateusz Schley mobilizowani wysokimi honorariami węszyli nadal.

Tymczasem Łukasiński został odkomenderowany poza Warszawę. Nazywało się to przeniesieniem na pół żołdu i było karą Wielkiego Księcia za nieposłuszeństwo majora przy orzekaniu w sądzie wojskowym. Mianowicie uchylił się on od wymierzenia wyroku po dziesięć lat robót w kajdanach trzem żołnierzom z czwartego pułku, którzy usiłowali zbiec z twierdzy w Zamościu.

Walerian Łukasiński zdradzony

Podczas nieobecności majora w Warszawie, agenci Schley i Mackrott wkradli się do jego mieszkania i dokładnie je spenetrowali. Niczego jednak, co by zainteresowało ich mocodawcę, nie znaleźli. Nic też nie przyniosło przepytywanie najbliższego otoczenia Łukasińskiego.

 0

Czytaj także