Bohaterska obrona Westerplatte. Niemcy mieli zdobyć półwysep w jeden dzień, Polacy wytrwali tydzień

Bohaterska obrona Westerplatte. Niemcy mieli zdobyć półwysep w jeden dzień, Polacy wytrwali tydzień

Dodano: 
Polscy żołnierze schwytani do niewoli po zdobyciu Westerplatte przez Niemców
Polscy żołnierze schwytani do niewoli po zdobyciu Westerplatte przez Niemców Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
Obrona Westerplatte jest jednym z symboli bohaterskiej walki Polaków w czasie II wojny światowej. Nazwa półwyspu i znajdującej się na nim składnicy zdobyła sławę jeszcze w trakcie kampanii wrześniowej. Jak doszło do tego, że polscy żołnierze wytrwali siedem dni na półwyspie, którego początkowo nie chciano nawet na placówkę wojskową?

Słowo „Westerplatte” pochodzi z języka niemieckiego i po polsku znaczy tyle, co „zachodnia wyspa”. Właściwie w tym wypadku chodzi o półwysep, ponieważ nadmorski przyczółek łączy się z lądem wąskim pasem ziemi. Ten należący do Gdańska teren nazwano w języku naszych zachodnich sąsiadów, ponieważ w samym mieście od czasów nowożytnych dominowała ludność niemiecka. Jednak i Polacy rościli sobie prawo do Gdańska, co zresztą stało się zarzewiem konfliktu i przyczyną powstania słynnej Wojskowej Składnicy Tranzytowej.

Zimna wojna z międzywojnia

Gdański port był miejscem o znaczeniu strategicznym zarówno dla Niemiec, jak i odrodzonej w 1918 roku Polski. Miasto od wieków zamieszkiwali przedstawiciele obu narodów, stąd oba kraje zabiegały o przyznanie im praw do Gdańska w formującym się po I wojnie światowej nowym porządku. Składająca się ze zwycięskich mocarstw – Francji, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych – Rada Trzech nie była zgodna do postulatów której ze stron należy się przychylić. Francuzi widzieli port w rękach Polski, natomiast Wielka Brytania i Stany Zjednoczone chciały przyznać go Niemcom.

Ostatecznie, aby przełamać impas negocjacyjny, w jedenastym rozdziale traktatu wersalskiego zapisano, że Gdańsk zostanie ogłoszony wolnym miastem, a protektorat nad nim sprawować będzie Liga Narodów. Z własnym Sejmem i Senatem region stawał się praktycznie samorządny. Powołano przy tym urząd Komisarza Generalnego RP, który miał zajmować się kontaktami między Polską a wolnym Gdańskiem. Polskim statkom wpływającym do portu gwarantowano też równe prawa w stosunku do okrętów gdańskich i objęcie ich polską granicą celną.

Teoretycznie salomonowe rozwiązanie miało jeden mankament. W wolnym mieście wciąż liczebnie dominowali Niemcy, a co za tym idzie – w Sejmie, Senacie i innych instytucjach mieli oni większy wpływ na sytuację Gdańska niż Polacy. Pierwszy zgrzyt pojawił się już w trackie wojny polsko-bolszewickiej, kiedy to niemieccy dokerzy nie chcieli rozładowywać polskich transportów wojskowych. Osłabienie sytuacji Polski na froncie wschodnim było bowiem korzystne dla Niemiec. Po interwencji Przedstawiciela Wojskowego dla Spraw Morskich przy Komisariacie Generalnym RP udało się wykorzystać do prac portowych stacjonujących w mieście żołnierzy brytyjskich i francuskich. Jednak oczywistym było, że w dalszej perspektywie kwestię rozładowywania transportów trzeba będzie rozwiązać inaczej.

Westerplatte: kompromisowy półwysep

Pełnomocnik Ligi Narodów Reginald Tower przyznał Polsce możliwość sprowadzenia sześćdziesięciu żołnierzy do ochrony towarów polskiej marynarki. Wolne Miasto, którego władze w większości składały się z Niemców, zaprotestowało przeciw tej decyzji. Z tego powodu zwołano wielostronną komisję, której celem było wyznaczenie jednego, konkretnego miejsca, w którym polski oddział miałby stacjonować. Podczas trudnych negocjacji przedstawiciele zarówno Polski, jak i Niemiec odrzucali kolejne, proponowane przez Ligę Narodów lokalizacje.

Wobec braku porozumienia 7 kwietnia 1920 roku Wysoki Komisarz Ligi Narodów arbitralnie ogłosił, że składnica wojskowa powstanie na półwyspie Westerplatte. Zarówno Niemcy, jak i Polacy nie zgodzili się na to, jednak wobec braku lepszej alternatywy kolejna komisja zdecydowała się ostatecznie na półwysep.

Wojskowa składnica miała posiadać 22 magazyny amunicyjne, basen amunicyjny, tory kolejowe (wiodące przez wspominany już pas lądu), kilka podstawowych zabudowań, własną elektrownię, studnię i linię telefoniczną, podłączoną do Poczty Polskiej w mieście. Co ważne, zgodnie z ustaleniami składnica miała pozostać nieufortyfikowana. Koniec prac planowano pierwotnie na 15 marca 1925 roku, jednak budowa opóźniła się i pierwszy kontyngent polskich żołnierzy zaczął stacjonować na Westerplatte dopiero 18 stycznia 1926 roku. Ostatecznie zadecydowano, że oddział może liczyć 88 ludzi, w tym dwóch oficerów i dwudziestu podoficerów. Tak powstała Wojskowa Składnica Tranzytowa na Westerplatte.

Twierdza budowana nocą

Ze względu na napiętą atmosferę, zdarzające się co jakiś czas incydenty i nieprzychylne spojrzenie „niemieckiej części” Gdańska, służba na wysuniętej placówce nie należała do najłatwiejszych. Sytuacja z biegiem lat zaogniała się, zwłaszcza po dojściu do władzy NSDAP w Niemczech w 1933 roku. W razie ewentualnego starcia zbrojnego Westerplatte byłoby odcięte od Polski. Zgodnie z rozkazami, placówka miała bronić się przez sześć godzin od ataku – zakładano, że po tym czasie z odsieczą przybędzie 2 Batalion Morski, który stacjonował w Gdyni. Rozkaz ten odnosił się raczej do potencjalnego starcia z gdańszczanami, niż ataku regularnej armii w wypadku wybuchu wojny.

Na taką sytuację Polacy postanowili przygotować obronę znacznie lepiej, niż zakładały to umowy międzynarodowe. Przede wszystkim złamano zakaz fortyfikowania składnicy. Od 1933 roku potajemnym umacnianiem półwyspu zajął się specjalista w tej dziedzinie, kapitan Mieczysław Kruszewski, płk Siłakowski opracowywał natomiast plan obrony placówki. Prace budowlane prowadzono pod osłoną nocy. W samych powstających konstrukcjach zamaskowano również wszystkie strzelnice. Łącznie wybudowano siedem umocnionych punktów oporu: „Elektrownię”, „Fort”, „Łazienki”, „Prom”, „Przystań”, „Wał” oraz tzw. „placówkę sierż. Władysława Deika”.

Broniły one dostępu do Wojskowej Składnicy Tranzytowej od każdej strony, otaczając ją szańcem. Na Westerplatte przemycono broń ciężką – według różnych źródeł od ponad dwudziestu do kilkudziesięciu cekaemów, erkaemów i elkaemów, armatę 76,2 mm, dwa działa przeciwpancerne Bofors 37 mm i cztery moździerze 81 mm. Zapasy żywności, według majora Sucharskiego, komendanta Westerplatte we wrześniu 1939 roku, powinny były starczyć na około cztery tygodnie oblężenia. Do wybuchu wojny udało się też zmodernizować pozostałą część obiektu, m.in. oddając do użytku nowoczesne, piętrowe koszary.

 0

Czytaj także