„Atlantyda Morza Północnego”. Archeolodzy odkryli kościół zatopiony 650 lat temu

„Atlantyda Morza Północnego”. Archeolodzy odkryli kościół zatopiony 650 lat temu

Dodano: 
Naukowcy szukają pozostałości osadnictwa, w tym dawnego Rungholt  na Morzu Wattowym
Naukowcy szukają pozostałości osadnictwa, w tym dawnego Rungholt na Morzu Wattowym Źródło: JGU / Justus Lemm
Rungholt to legendarna średniowieczna osada nazywana „Atlantydą Morza Północnego”, która miała zostać zatopiona za grzechy swoich mieszkańców. Po wiekach niewiedzy, gdzie dokładnie leżała bogata osada i czy w ogóle istniała, archeolodzy odnaleźli fundamenty kościoła, który najpewniej stał w jej centrum.

Rungholt było sporym średniowiecznym ośrodkiem handlowym leżącym na nieistniejącej już dziś wyspie Strand we Fryzji Północnej na terenie duńskiego Księstwa Szlezwiku. W 1362 roku osada została zatopiona przez wody Morza Północnego podczas wielkiego sztormu nazywanego drugą powodzią św. Marcellusa.

„Atlantyda Morza Północnego”

Po przejściu żywiołu historyczna osada portowa została zniszczona. Część Rungholt została ponownie zasiedlona, ale kolejna ogromna powódź na tych terenach w 1634 roku ostatecznie opustoszyła osadę i zniszczyła wyspę Strand, na której leżała. Obecnie miejsce po dawnej osadzie znajduje się na terenie Morza Wattowego, czyli rozciągającego się na 450 kilometrów długości i 10-30 km szerokości obszaru równin pływowych odsłanianych przez morze jedynie w czasie odpływu.

Z biegiem wieków po osadzie nie pozostał ślad. Tak przynajmniej się wydawało. Jednak pamięć o Rungholt pozostała utrwalona w pojedynczych dokumentach i w legendach, przez co zyskała nazwę „Atlantydy Morza Północnego”.

W przekazywanych legendach zatopienie Rungholt miało być karą za grzechy mieszkańców osady. Według nich pijani mieszkańcy zmusili księdza do udzielenia ostatniego sakramentu świni, którą wcześniej upili. Księdzu udało się uciec do kościoła. W śnie został ostrzeżony przed kataklizmem i na czas zbiegł z wyspy, która została zatopiona przez wody Morza Północnego. Legendy przekazują też, że przy spokojnej pogodzie można usłyszeć dzwony osady, a co siedem lat w wigilię św. Jana wyłania się nienaruszona.

Archeolodzy odkryli kościół w Rungholt

Przez ostatnie sto lat mieszkańcy i naukowcy natrafiali w okolicy na różne pozostałości po dawnej osadzie, takie jak pojedyncze cegły, ceramikę, narzędzia czy nawet miecze, a także pozostałości studni kopców, czy grobli. Jednak znaleziska te nie pozwalały w jednoznaczny sposób ustalić dokładnego położenia osady. Zmieniają to najnowsze, interdyscyplinarne badania przeprowadzone przez archeologów i geologów z Uniwersytetu w Kilonii, Uniwersytetu Johannesa Gutenberga w Moguncji, Centrum Archeologii Bałtyku i Skandynawii oraz Państwowego Departamentu Archeologii Szlezwiku-Holsztynu. Badania obszaru Morza Wattowego wykorzystują metody geologiczne i archeologiczne.

– Pozostałości osadnictwa ukryte pod wattem są najpierw lokalizowane i mapowane na dużym obszarze przy użyciu różnych metod geofizycznych, takich jak gradiometria magnetyczna, indukcja elektromagnetyczna i sejsmika – wyjaśnia dr Dennis Wilken, geofizyk z Uniwersytetu w Kiel.

– Selektywnie pobieramy rdzenie osadów, które nie tylko pozwalają nam formułować stwierdzenia dotyczące przestrzennych i czasowych relacji struktur osadniczych, ale także rozwoju krajobrazu – podkreśla dr Hanna Hadler z Instytutu Geografii na Uniwersytecie w Moguncji. – Badania archeologiczne w wybranych miejscach zapewniają unikalny wgląd w życie osadników północnofryzyjskich i wielokrotnie ujawniają znaczące nowe znaleziska – dodaje.

W ten sposób naukowcom w maju tego roku udało się odkryć nienzany wcześniej dwukilometrowy łańcuch średniowiecznych terpów (sztucznych pagórków, mających chronić przed zalaniem stawianych na nich budynków), a na jednym z nich fundamenty kościoła o rozmiarach 40 na 15 metrów. – Specyfiką znaleziska jest znaczenie kościoła jako centrum osady, który ze względu na swoją wielkość musi być interpretowane jako parafia o wyższym stopniu – ocenia dr Ruth Blankenfeldt, archeolog z z Centrum Archeologii Bałtyckiej i Skandynawskiej.

Do tej pory naukowcy zbadali około 10 kilometrów kwadratowych terenu, na których oprócz fundamentów dużego kościoła zlokalizowano 54 terpy, system odwadniający, groblę z przystanią pływową oraz dwa stanowiska mniejszych świątyń. W informacji prasowej podkreślają, że wielkość kościoła i inne znalezione pozostałości udowadniają, że Rungholt było ważnym centrum średniowiecznej administracji w okręgu Edomsharde.

Naukowcy zapowiadają kolejne badania, tym pilniejsze, że postępująca erozja stopniowo niszczy odnalezione pozostałości w okolicy Hallig Südfall. – Średniowieczne pozostałości osadnictwa są już mocno erodowane i często wykrywalne tylko jako negatywy. Jest to również widoczne wokół kościoła, dlatego pilnie musimy zintensyfikować badania w tym miejscu – podkreśla Hanna Hadler.

Czytaj też:
Niesamowite odkrycie we wraku Titanica. Nie widziano tego od ponad 100 lat
Czytaj też:
Niezwykłe znalezisko 8-letniej dziewczynki. „Piękne i bardzo rzadkie”

Opracował:
Źródło: WPROST.pl / Uniwersytet Johannesa Gutenberga w Moguncji