Chciałem kogoś zabić

Chciałem kogoś zabić

Dodano: 4

Szukał bezbronnej ofiary

W apelacji obrońca domagał się powołania kolejnego zespołu biegłych psychiatrów, aby się wypowiedzieli, czy Samuel N. był w chwili uderzenia dziewczynkipoczytalny. Mecenas przekonywał sąd, że jego klient nie jest pełnosprawny psychicznie. – Nawet, jeśli ta choroba nie miała wpływu na poczytalność skazanego, powinna mieć wpływ na wysokość kary – dowodził. Poza tym, nie można mówić o wydarzeniu pod księgarnią jako o zabójstwie z motywacji zasługującej na szczególne potępienie, bo tej nie ustalono. To nie była zbrodnia z premedytacją, lecz popełniona w tzw. zamiarze ewentualnym. Czyli w sytuacji, gdy ktoś przewiduje i godzi się na przestępstwo, ale go nie planuje.

Do Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu Samuel N. został przyprowadzony z potarganymi włosami, w poplamionym swetrze. Właśnie tak chciał wyglądać. Sąd zgodził się na dołączenie do akt opinii prywatnego psychiatry, który dopatrzył się u N. dysforii – dolegliwości psychicznej wywołującej u chorego przeświadczenie, że nie ma wyjścia z sytuacji, co z kolei budzi jego nadmierną złość. Ale biegli sądowi u Samuela N. nie tylko zakwestionowali dysforię, ale też zdyskwalifikowali całą diagnozę z prywatnego gabinetu psychiatrycznego jako napisaną (na prośbę adwokata) bez badania pacjenta.

– Oskarżony jest chory, ale chory społecznie – mówił pełnomocnik rodziców Kamili na procesie oskarżycieli posiłkowych. Przypomniał słowa Samuela N. ze śledztwa: „Byłem wkur...ny, chciałem kogoś zabić”. – Czy to nie premedytacja? – pytał mecenas. – Ten człowiek miał motyw zasługujący na szczególne potępienie, chciał ulżyć wewnętrznej potrzebie wyładowania agresji. We wrześniu 2016 r. sąd apelacyjny utrzymał wyrok pierwszej instancji. Skazany będzie mógł się ubiegać o warunkowe zwolnienie nie wcześniej niż po upływie 35 lat. – Zachowanie Samuela N. po wyjściu z urzędu pracy świadczyło o tym, że nie zrezygnował z zabicia kogokolwiek. Skoro okazało się to utrudnione w biurze, szukał ofiary bezbronnej. N. nie podniósł siekiery na dorosłego człowieka. Wybrał dziecko niebędące w stanie mu się przeciwstawić. Żeby mieć pewność, że nie spotka się z żadnym odwetem, zadał cios od tyłu – powiedział sędzia, uzasadniając wyrok.

W grudniu 2017 r. Sąd Najwyższy oddalił kasację obrońcy jako bezzasadną. Potwierdził rozeznanie sądów niższej instancji, że wybór dziewczynki na ofiarę mordu przez Samuela N. nie był przypadkowy, choć zabójca nie znał osobiście swej ofiary.

Artykuł został opublikowany w 10/2018 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 4

Czytaj także