Biało-czerwona flaga nad Berlinem. Polscy żołnierze przyczynili się do kapitulacji stolicy III Rzeszy

Biało-czerwona flaga nad Berlinem. Polscy żołnierze przyczynili się do kapitulacji stolicy III Rzeszy

Dodano: 
Polska flaga w Berlinie 2 maja 1945 roku na Kolumnie Zwycięstwa
Polska flaga w Berlinie 2 maja 1945 roku na Kolumnie Zwycięstwa / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
2 maja 1945 roku skapitulował Berlin. W szturmie niemieckiej stolicy brali udział żołnierze 1. Armii Wojska Polskiego. Wydarzeniem symbolem było powieszenie polskich flag na pruskiej Kolumnie Zwycięstwa.

Przez cały czas trwania drugiej wojny światowej Berlin był symbolem: Niemiec, hitleryzmu, najeźdźców, zbrodniarzy. Stąd też w powszechnym, żołnierskim myśleniu, skutecznie podsycanym przez propagandę, istniał jeden główny kierunek: „na Berlin”. To hasło wypisywano na froncie wschodnim na drogowskazach i wypisywano na bombach zrzucanych na Niemcy. „A nasza drużyna dojdzie do Berlina” – brzmiały słowa żołnierskiej piosenki, cytowanej przez gen. bryg. Stanisława Komornickiego „Nałęcza”, powstańca warszawskiego, oficera 1. Armii WP, historyka wojskowości i kanclerza Orderu Wojennego Virtuti Militari. Szansa wzięcia szturmem Berlina, pomszczenia krzywd i doświadczenia triumfu pojawiła się w kwietniu 1945 r.

Odezwa do żołnierzy jednej z polskich jednostek, 2. Brygady Artylerii Haubic, wydana w końcu tego miesiąca mówiła:

Chwila, której oczekiwaliśmy przez długie lata okupacji na uchodźstwie i w kraju, nadeszła... My, o których hitlerowska propaganda twierdziła w roku 1939, że zostaliśmy zniszczeni raz na zawsze, w roku 1945 doszliśmy do Berlina jako żołnierze wyposażeni w najnowocześniejszą broń, najlepszy sprzęt... Przyszliśmy... by jako zbrojne ramię Narodu... przedłożyć hitlerowskim siepaczom rachunek za ich zbrodnie, za zburzoną Warszawę, spalone miasta i wsie, za obozy zagłady, za łzy naszych matek, męki naszych niewinnych dzieci... Naprzód do szturmu Berlina! Śmierć hitlerowskim najeźdźcom!

Decydujący cios

W wyniku operacji wiślańsko-odrzańskiej Armia Czerwona stanęła nad Odrą i Nysą Łużycką. Chociaż szturm na stolicę III Rzeszy rozważano już w lutym 1945 r., ostatecznie marsz wojsk Stalina na zachód musiał być na dwa miesiące wstrzymany – należało rozbić zbierające się na Pomorzu zgrupowanie Wehrmachtu i oczyścić ziemie polskie (dotychczasowe i przyszłe) z Niemców.

Ostatecznie jednak 16 kwietnia, bo dłuższym przygotowaniu, wojska radzieckie przekroczyły Odrę – 1. Front Białoruski marsz. Żukowa na północ od Berlina, 1. Front Ukraiński marsz. Koniewa na południe od tego miasta (jeszcze dalej na północ, w rejonie Pomorza i Meklemburgii, walczył 2. Front Białoruski marsz. Rokossowskiego). Choć nie bez problemów, radzieckie kolumny uderzeniowe przebiły się przez linie obronne Niemców i ruszyły ku Berlinowi i Łabie. Dni III Rzeszy były policzone.

W operacji berlińskiej brały udział dwie pierwszoliniowe armie polskie – 1. Armia WP gen. Stanisława Popławskiego w ramach 1. Frontu Białoruskiego oraz 2. Armia WP (wraz z 1. Korpusem Pancernym) gen. Karola Świerczewskiego w składzie 1. Frontu Ukraińskiego. Jednostki 1. Armii, zaprawione w bojach nad Wisłą w 1944 r. i na Pomorzu w czasie ofensywy zimowej, miały ruszyć do ataku na Berlin z rejonu Siekierek i Gozdowic – miejscowości położonych na południe od Cedyni.

Większość sił miała forsować Odrę bezpośrednio, jedynie 3. Dywizja Piechoty wraz z niektórymi oddziałami 2. DP została przerzucona na zachodni brzeg rzeki na przyczółek radzieckiej 47. Armii pod Czelinem. 16 kwietnia o godz. 6:15 Polacy z 1., 2. i 3. DP ruszyli do ataku na pozycje niemieckie.

W ciągu dwóch pierwszych dni ofensywy udało się im (wraz z żołnierzami dwóch pozostałych dywizji piechoty armii) przełamać obronę nad Odrą, a 18 kwietnia rozpocząć walki w rejonie tzw. Starej Odry, wzdłuż której Niemcy ulokowali swoją drugą linię obrony. 19 kwietnia dzięki uderzeniu 3. i 4. DP oraz 1. Brygady Kawalerii w rejonie Wriezen udało się rozbić defensywę niemiecką.

Od 20 kwietnia Niemcy wycofywali się na zachód, jednostki 1. Armii rozpoczęły zaś działania pościgowe, wymijając Berlin od północy. Przez kolejne trzy dni Polacy posuwali się w kierunku Łaby, dochodząc 24 kwietnia w rejon Oranienburga, Kremmen i Nauen – miast położonych na północny-zachód od Berlina. Teren ten przecięty był przez biegnącą tędy rzekę Hawelę oraz kanały Ruppiner i Hohenzollernów.

Jednostkom gen. Popławskiego rozkazano przejść do zadań obronnych, mających być elementem zewnętrznego pasa okrążenia stolicy III Rzeszy. Było to istotne m.in. dlatego, że z zachodu w kierunku Berlina zmierzała grupa gen. Felixa Steinera, jednego z dowódców, którym Hitler wydał rozpaczliwy rozkaz przyjścia z odsieczą oblężonemu miastu.

Oddziały niemieckie próbowały atakować przez kilka kolejnych dni, nie miały jednak szans odegrać większej roli w bitwie berlińskiej. Dywizje polskie broniły wyznaczonej linii frontu, skupiając swój wysiłek zwłaszcza w rejonie Germendorfu, gdzie Niemcom udało się zdobyć niewielki przyczółek, który nie odegrał jednak większej roli militarnej.

27 kwietnia oddziały 1. Frontu Białoruskiego nie zaangażowane w Berlinie ruszyły na zachód w kierunku Łaby. Wśród nich znalazły się dywizje polskie, które 3 maja doszły do tej rzeki. Do ostatniej walki 1. Armii w operacji berlińskiej doszło 6 maja w rejonie Klietz.

Tymczasem w Berlinie...

Stolica III Rzeszy miała być, według rozkazów przywódców, broniona do ostatniej kropli krwi. Generał Helmuth Weidling, dowodzący oddziałami niemieckimi, nie miał jednak łatwego zadania. Dysponował w większości rozbitymi dywizjami Wehrmachtu i Waffen-SS oraz pewną liczbą oddziałów policyjnych i Volkssturmem – złożonym z bardzo młodych lub starych mężczyzn pospolitym ruszeniem.

Istniejącą broń i sprzęt starano się jak najlepiej rozdysponować, tworząc m.in. punkty ogniowe z okopanego sprzętu pancernego. Obrońcy niemieccy dysponowali też panzerfaustami, którymi mieli (czasem straceńczo) powstrzymywać radzieckie czołgi. Całość miasta podzielono na 8 sektorów obrony oraz tzw. „Cytadelę” – centralny rejon obrony, rozłożony wokół Reichstagu i Kancelarii Rzeszy.

Pierwsze pociski artyleryjskie spadły na Berlin już 20 kwietnia, jednak dopiero następnego dnia wojska radzieckie zaczęły szturmować miasto. Równolegle do walk rozpoczynał się dramat ludności cywilnej miasta, przede wszystkim kobiet, brutalnie gwałconych przez czerwonoarmistów (czego dobitnym świadectwem jest anonimowy pamiętnik zatytułowany Kobieta w Berlinie). Okrążenie udało się zamknąć 25 kwietnia.

Dowództwo Armii Czerwonej planowało zdobycie miasta na 1 maja (Święto Pracy), Stalin zaś sprytnie nakręcał rywalizację swoich dwóch marszałków (Gieorgija Żukowa i Iwana Koniewa) o to, czyje oddziały pierwsze dojdą do siedziby Hitlera. I chociaż 28 kwietnia obrona miasta została rozbita na trzy wyizolowane sektory, rozpoczęto walki o centrum miasta, a klęska Niemców była przesądzona, ofensywa radziecka wpadła w pewien kryzys.

W czołówce natarcia znajdowały się przede wszystkim jednostki pancerne i zmechanizowane Armii Czerwonej, skupione głównie w 2. Armii Pancernej gen. Siemiona Bogdanowa i 3. Armii Pancernej gen. Pawła Rybałki. To one wysforowały się naprzód, w sytuacji walk w mieście traciły jednak swoje atuty – łatwiej było je dziesiątkować przy pomocy ręcznej broni przeciwpancernej i artylerii, nie udawało się im rozbijanie wszystkich barykad, dodatkowo czołgi mogły działać tylko na ulicach, nie zaś zdobywać domy.

Umacniała się też obrona niemiecka, w której wykorzystywano nie tylko barykady i bloki mieszkalne, ale także piwnice, studzienki kanalizacyjne i stacje podziemnej kolejki. Do skutecznej osłony czołgów potrzeba było piechoty, jednak bataliony piechoty zmotoryzowanej, które wchodziły w skład radzieckich brygad pancernych, w kulminacyjnym momencie walki były totalnie przetrzebione. Według relacji polskiego oficera, płk Romana Lesia, z batalionów tych pozostawało kilkunastu żołnierzy zdolnych do walki. Radzieccy czołgiści potrzebowali świeżej piechoty, którą na szybko sprowadzano w głąb miasta...

Wspierając natarcie

W walkach w Berlinie uczestniczyło kilka jednostek polskich. Pierwszą, która weszła do walki, była 1 Samodzielna Brygada Moździerzy, która od lutego 1945 r. była przydzielona do 47. Armii radzieckiej i walczyła w jej składzie na Pomorzu Zachodnim i w Brandenburgii.

W oblężonej stolicy III Rzeszy brygada od 25 kwietnia biła się w zachodnich dzielnicach – Spandau i Poczdamie. Walki toczone przez 5., 8., 10. i 11. pułk moździerzy były ciężkie, wymagały m.in. udziału moździerzystów w normalnej liniowej walce, zwłaszcza w sytuacji przemieszania się oddziałów wrogich armii oraz pojawiania się na tyłach maruderów niemieckich. Do ostatniej walk brygady doszło jeszcze w nocy z 2 na 3 maja, gdy z miasta próbował wyrwać się jeden z ostatnich oddziałów niemieckich.

 0

Czytaj także