Czarnoskóry Polak, który walczył w Insurekcji Kościuszkowskiej. Niezwykłe życie generała Legionów

Czarnoskóry Polak, który walczył w Insurekcji Kościuszkowskiej. Niezwykłe życie generała Legionów

Dodano: 
Władysław Jabłonowski zginał na San Domingo tłumiąc powstanie czarnej ludności
Władysław Jabłonowski zginał na San Domingo tłumiąc powstanie czarnej ludności / Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
Władysław Jabłonowski zajął szczególne miejsce w historii Wojska Polskiego. Zasłynął wieloma żołnierskimi czynami oraz skomplikowanym życiorysem, jakże charakterystycznym dla pokolenia oficerów Legionów Polskich we Włoszech.

Władysław Franciszek Konstanty Jabłonowski urodził się 25 października 1769 roku w Gdańsku, w małżeństwie Konstantego Aleksandra Jabłonowskiego oraz Marii Franciszki Delaire. Rodzina, będąca boczną linią zasłużonego rodu koronnego, pieczętowała się herbem Prus III.

Konstanty Aleksander był pułkownikiem, generałem-adiutantem armii koronnej i inspektorem mennicy królewskiej. Jego ojcostwo było jednak podważane w związku z nietypowym wyglądem Władysława – chłopak miał brunatno-oliwkową cerę, połyskującą skórę, grube wargi, wystające kości policzkowe oraz kędzierzawe włosy.

Władysław Jabłonowski na litografii Julii Grodzickiej

Ten zestaw cech prowadził do zarzutu o nieślubnym pochodzeniu przyszłego generała, będącego jakoby owocem romansu Marii Franciszki z czarnoskórym lokajem. Do dziś badacze biografii Władysława Jabłonowskiego nie rozstrzygnęli tej kwestii, tym bardziej, że Konstanty Aleksander traktował go jak swojego syna.

Warto dodać, że młody Jabłonowski nazywany był „Murzynkiem” lub „Czarnym”, co potwierdzałoby postrzeganie go przez otoczenie jako Mulata.

Władysław Jabłonowski: kolega Napoleona, dowódca kosynierów

Niezależnie od możliwych wątpliwości co do pochodzenia, Konstanty Aleksander Jabłonowski zapewnił synowi dobry start w karierę wojskową. Nastoletni Władysław trafił w 1783 roku do École Militaire w Paryżu, kształcącej przyszłych oficerów armii francuskiej. Przybysz z Polski uczył się tam m.in. razem z… Napoleonem Bonaparte (który miał go nie lubić) oraz przyszłym wybitnym marszałkiem Francji Louisem-Nicolasem Davout.

Nad Sekwaną studiował trzy lata, po czym jako podporucznik trafił do pułku kawalerii Royal–Allemand, w skład którego wchodzili niemieckojęzyczni poddani francuskiego monarchy (o przydziale dla Jabłonowskiego mogło zadecydować urodzenie w Gdańsku).

W 1789 roku dwudziestoletni młodzieniec został awansowany na porucznika. Awans przyszedł do niego w przededniu rewolucji francuskiej – wstrząsu, który zachwiał Francją i zmienił ścieżki kariery wielu absolwentów École Militaire.

Trudno powiedzieć, jaki był stosunek Jabłonowskiego do wystąpień stanu trzeciego i kryzysu monarchii. Warto jednak dodać, że w lipcu 1789 roku niemieckojęzyczni dragoni z Royal–Allemand byli wykorzystani do ochrony pałacu królewskiego, ścierając się z tłumem w rejonie ogrodów Tuileries. Dwa lata później wielu oficerów i żołnierzy pułku stanęło zresztą po stronie rojalistów.

Władysław Jabłonowski nie był już jednak oficerem niemieckiego pułku francuskiego monarchy. W 1791 roku, w związku z przedłużeniem urlopu w Polsce, został skreślony z listy oficerów. Rok później starał się o przywrócenie do służby w armii rewolucyjnej, jednak z awansem na kapitana.

Równolegle zabiegał o stanowisko oficerskie w polskim wojsku, reformującym się w wyniku działań Sejmu Wielkiego. Wyruszył zresztą wówczas nad Wisłę, by walczyć w wojnie w obronie Konstytucji 3 Maja, nie zdążył jednak wziąć udziału w starciach. Służbę podjął dopiero dwa lata później, po wybuchu powstania kościuszkowskiego. Trafił zresztą do bardzo nietypowej formacji, objął bowiem stanowisko kapitana w… milicji krakowskiej, a więc oddziałach słynnych kosynierów.

W obozie pod Połańcem został awansowany na majora, a po bitwie pod Szczekocinami otrzymał stopień podpułkownika i dowództwo nad 2 Regimentem Grenadierów Krakowskich, jak zaszczytnie nazwano oddział kosynierski. Został wysłany przez Kościuszkę z depeszami do rewolucyjnego Paryża, a gdy wrócił do kraju, wykazał się w walkach na Saskiej Kępie podczas tragicznej obrony Warszawy w listopadzie 1794 roku.

Po upadku powstania i III rozbiorze, Jabłonowski związał się z tzw. Centralizacją Lwowską – organizacją konspiracyjną, która postulowała wywołanie kolejnego powstania w kraju i wsparcia go przez mocarstwa europejskie.

Pułkownik trafił do Konstantynopola, gdzie konspiratorzy starali się pozyskać wsparcie sułtana dla polskiej walki o niepodległość (turecki kierunek akcji dyplomatycznej bohater artykułu projektował jeszcze w czasie insurekcji kościuszkowskiej). Działalność Centralizacji, choć prezentowała ambitne projekty, nie przyniosła zbyt wiele sukcesów.

Jabłonowski miał organizować polskie wychodźstwo wojskowe w państwie Osmanów, ostatecznie jednak nie osiągnął sukcesów, a po złym gospodarowaniu pieniędzmi musiał żyć z pożyczek. Wiadomo, że próbował ponownie dostać się do armii francuskiej. Trafił też do Bukaresztu, gdzie dołączył do gen. Franciszka Ksawerego Dąbrowskiego, który na własną rękę starał się organizować wyprawę zbrojną z Wołoszczyzny na teren zaboru austriackiego i rosyjskiego.

Choć został zastępcą generała, ostatecznie zniechęcił się do projektów tureckich. Nie wziął udziału w feralnej wyprawie brygadiera Joachima Deniski, który w czerwcu 1797 roku na czele 200-osobowego oddziału wtargnął na austriacką Bukowinę. Ogłosił powstanie i zniesienie pańszczyzny, został jednak szybko rozbity w bitwie pod Dobronowicami. W tym czasie uwaga Jabłonowskiego, podobnie jak większości emigrantów, skupiona już była na Włoszech.

Z ziemi włoskiej…

9 stycznia 1797 roku gen. Jan Henryk Dąbrowski zawarł z rządem Republiki Lombardzkiej umowę o powołaniu Legionów Polskich, znajdujących się na żołdzie włoskim. Działania podjęte przez emigracyjną Agencję (jedno ze stronnictw polskich na wychodźstwie po upadku powstania kościuszkowskiego) były próbą wykorzystania radykalnej zmiany w wojnie Francji z I koalicją, która nastąpiła w 1796 roku.

Sukcesy młodego dowódcy Armii Włoch, gen. Napoleona Bonapartego, doprowadziły do zdobycia przewagi Republiki w starciu z Austrią. Północ Italii znalazła się w strefie wpływów francuskich. Wśród jeńców austriackich było sporo Polaków, wielu też wciąż pozostawało w armii cesarza i mogło ją osłabić dezercjami.

Dążenia Agencji do nagłaśniania sprawy polskiej spotkały się w ten sposób z interesami Francji. Legiony Polskie formalnie powołano jednak przy rządzie włoskim, gdyż Paryż nie chciał zgodzić się na finansowanie obcych formacji narodowych. Wojsko to zachowało swój polski charakter m.in. przez nawiązania w mundurach, sztandarach, języku komend i stopniach wojskowych, a także w działalności oświatowo-wychowawczej.

Władysław Jabłonowski przybył do Legionów Polskich w październiku 1797 roku i zgłosił się do służby w stopniu podpułkownika, który zdobył w czasie powstania kościuszkowskiego. Etaty były już jednak obsadzone, wobec czego gen. Dąbrowski mógł mu zaproponować stanowisko… porucznikowskie.

Niedługo potem dowódca 1 Legii, gen. Józef Wielhorski, przyjął go na służbę jako swojego adiutanta. Brak odpowiedniego przydziału uraził jednak Jabłonowskiego, który związał się z legionową opozycją, skupioną wokół gen. Jerzego Grabowskiego.

-
 0

Czytaj także