Wojskowa masakra stała się jednym z mitów PRL-u. Początek szlaku bojowego Kościuszkowców

Wojskowa masakra stała się jednym z mitów PRL-u. Początek szlaku bojowego Kościuszkowców

Dodano: 

Kościuszkowcy wykonali podstawowy cel, jakim było przełamanie linii obrony nieprzyjaciela. Udało im się wedrzeć na dwa kilometry w głąb silnie bronionych pozycji niemieckich. Mimo to oddziały 33. Armii nie wykonały planów gen. Gordowa, przede wszystkim z powodu słabych osiągnięć oddziałów radzieckich. Można więc stwierdzić, że w skali taktycznej bitwa zakończyła się bardzo umiarkowanym sukcesem, w skali operacyjnej zaś przysłużyła się w pewnym stopniu całej operacji orszańskiej poprzez związanie sporych sił niemieckich.

Czytaj też:
Reparacje od Niemiec po II wojnie światowej. „To Rosja stanowi adresata ewentualnych roszczeń z naszej strony”

Ten umiarkowany sukces był jednak okupiony dużymi stratami. Winne jest tu w znacznym stopniu dowództwo radzieckie, przede wszystkim gen. Gordow, który nakazał skrócenie przygotowania artyleryjskiego i wcześniejsze rozpoczęcie ataku. Radziecki dowódca w zbyt dużym stopniu ukrywał przed gen. Berlingiem wiedzę o całym planie bitwy i ingerował w jego dowodzenie w polu. Zawiodła również osłona lotnicza oraz współpraca logistyczna.

Duży wpływ na straty polskie miały słabe osiągnięcia wykrwawionych dywizji radzieckich. Krytycznie trzeba też ocenić pracę sztabu 1. Dywizji (na czele z gen. Berlingiem), który źle zaplanował realizację niektórych zadań (logistyka, dowodzenia na polu bitwy, przeprawy przez Miereję), oraz dowódców poszczególnych jednostek – najlepszym przykładem jest tu płk Derks, który nie kontrolował podległych sobie oddziałów i porzucił je w czasie bitwy. Gen. Berling był gotów postawić go za to przed sądem, oficera wzięła jednak pod ochronę strona radziecka.

Czytaj też:
Niemcy „odkręcali” narrację o Westerplatte. Goebbels zalecał prasie, by nie pisała o Polakach „dzielni”

Jednocześnie zaś wielu żołnierzy i oficerów nadrabiało niedociągnięcia odwagą i determinacją na polu bitwy. Sporą odpowiedzialność ponosi też Wanda Wasilewska – z jej inicjatywy nieostrzelana dywizja wyruszyła na front i to od razu do ciężkich walk.

Bitwa pod Lenino w propagandzie

Niezależnie od rzeczywistego znaczenie bitwy Związek Patriotów Polskich rozpoczął akcję propagandową, mającą na celu ukazanie starcia jako sukcesu 1. Dywizji. Rozpropagowano wówczas określenie „bitwa od Lenino”, chociaż miejscowość ta leżała poza terenem działania polskich wojsk. Podkreślano odwagę, patriotyzm i poświęcenie walczących żołnierzy, chwalono polsko-radzieckie braterstwo broni, pokazywano, że to właśnie to wojsko bierze udział w walce z Niemcami, a nie stoi „z bronią u nogi”, tak jak AK czy 2. Korpus.

Pewne echa tej propagandy dotarły nawet do polonii amerykańskiej. Pierwsze starcie kościuszkowców Stalin mógł wykorzystywać jako argument w sprawie rozstrzygnięcia kwestii polskiej na zbliżającej się konferencji Wielkiej Trójki w Teheranie. Wraz z wejściem do boju polskich oddziałów rosło też znaczenie ich politycznego zwierzchnika – ZPP.

Czytaj też:
Hitler, defilady i wdzięczni cywile. Tak atak na Polskę pokazywała niemiecka propaganda

O tym, jak bardzo trwały był mit starcia z 12 października 1943 r., świadczyć może poniższy cytat z oficjalnej monografii Dywizji Kościuszkowskiej z 1988 r. autorstwa Kazimierza Sobczaka. Pisał on:

„Bitwa pod Lenino stanowiła przełom w dotychczasowym przebiegu wojny wyzwoleńczej narodu polskiego. Włączyła ona do czynnej walki przeciwko hitlerowskim Niemcom Polaków w ZSRR, którzy, kierując się patriotyzmem i wolą walki, gotowi byli do ponoszenia największych ofiar w imię odzyskania niepodległości. Dywizja kościuszkowska i bitwa pod Lenino stworzyły dla tych uczuć ramy organizacyjne i określiły jej miejsce w tej wojnie [...] Sojusz bojowy żołnierzy polskich i radzieckich, scementowany wspólnie przelaną krwią na polu bitwy pod Lenino, zapoczątkował przełom w stosunkach polsko-radzieckich, owocował do końca wojny i obecnie stanowi jeden z najważniejszych czynników współczesnej obronności i gwarancję naszej niepodległości [...] Pojawienie się 1. Dywizji na froncie wschodnim pozbawiało polskie klasy rządzące monopolu na posiadanie sił zbrojnych. Od tej pory polskie masy ludowe oprócz oddziałów partyzanckich dysponowały regularnymi jednostkami wojskowymi, które wkrótce przekształciły się w ludowe Wojsko Polskie. Ten fakt, oceniany z punktu widzenia naszej rewolucji społecznej, posiada także znaczenie przełomowe”.

Wokół bitwy pod Lenino narosło wiele mitów i przekłamań. Dla komunistów był to jeden z kluczowych elementów polityki historycznej, szczególnie w budowaniu tradycji socjalistycznego wojska. Wraz z końcem PRL wydarzenie to znalazło się niemalże na „śmietniku historii”. Na bitwę pod Lenino warto jednak spojrzeć w inny sposób – jako na tragedię ludzi, którzy chcieli wrócić do Ojczyzny z bronią w ręku i niekoniecznie chcieli w Polsce wprowadzić komunizm. Wielu z nich poległo w październiku 1943 r. w walkach nad rzeczką Miereją, w dużym stopniu przez niekompetencję dowodzących nimi oficerów.

Artykuł zatytułowany Bitwa pod Lenino – wojskowa masakra, polityczne zwycięstwo? napisał Tomasz Leszkowicz. Materiał został opublikowany na licencji CC BY-SA 3.0.

Czytaj też:
Bitwa pod Cedynią, 1050. rocznica. Zwycięstwo Mieszka I, które wykorzystały władze PRL
Czytaj też:
Bombardowanie Wielunia to symbol niezwykłego bestialstwa Niemiec. Nawet jeśli nie rozpoczęło wojny