Nowy rozdział w polskiej polityce. 100 lat temu ludowcy porozumieli się z endecją

Nowy rozdział w polskiej polityce. 100 lat temu ludowcy porozumieli się z endecją

Dodano: 
Trzeci rząd Wincentego Witosa po zaprzysiężeniu w 1926 roku. W środku premier Wincenty Witos
Trzeci rząd Wincentego Witosa po zaprzysiężeniu w 1926 roku. W środku premier Wincenty Witos Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe / domena publiczna
17 maja 1923 w Warszawie doszło do zawiązania paktu lanckorońskiego, czyli porozumienia Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast”, Związku Ludowo-Narodowego i Chrześcijańsko-Narodowego Stronnictwa Pracy. Dzięki porozumieniu ludowców i narodowych demokratów powstał tzw. rząd Chjeno-Piasta, a Józef Piłsudski na kilka lat usunął się z życia publicznego.

Po zabójstwie prezydenta Gabriela Narutowicza w grudniu 1922 roku ster rządu oddano w ręce gen. Władysława Sikorskiego. Był to jednak gabinet przejściowy. Wiosna 1923 roku otworzyła zupełnie nowy rozdział w polskiej polityce.

Pakt lanckoroński, czyli porozumienie ludowców z endecją

Od samego początku w Polsce dość powszechnie zdawano sobie sprawę, że rząd Władysława Sikorskiego będzie miał charakter jedynie przejściowy. Objął on władzę w krytycznym momencie, tuż po śmierci pierwszego Prezydenta Rzeczpospolitej Gabriela Narutowicza, i jego celem było przede wszystkim uspokojenie sytuacji wewnętrznej w kraju. Wraz z wypełnieniem swojego zadania jego pozycja stawała się coraz bardziej chwiejna. Przyczyną był przede wszystkim brak stabilnej sejmowej większości w sejmie. W takiej sytuacji dymisja była jedynie kwestią czasu, z czego premier doskonale zdawał sobie sprawę. Przez kilka miesięcy prowadził on jeszcze zręczną politykę lawirowania pomiędzy poszczególnymi stronnictwami politycznymi, z niezłym zresztą skutkiem. Jednak polityka mogła jedynie nieznacznie przedłużyć życie rządu, który musiał upaść.

Już od lutego 1923 roku trwały potajemne rokowania pomiędzy przedstawicielami narodowej prawicy i Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast”. Nie miały one specjalnego szczęścia. Najpierw poważnie opóźniły się w wyniku gwałtownej kampanii politycznej wokół wyboru prezydenta, później – w wyniku jego tragicznej śmierci. Gdy w końcu się rozpoczęły, przeciągały się z miesiąca na miesiąc. Były to rozmowy niezmiernie trudne, bo obie strony musiały iść na znaczne ustępstwa.

Ludowcy musieli przystać na wyraźnie gorsze warunki reformy rolnej w porównaniu do przyjętej, lecz nierealizowanej ustawy z lipca 1920 roku. Mogli się oni jednak słusznie pocieszać, że lepsza była autentyczna reforma rolna na gorszych warunkach niż korzystniejsza, lecz pozostająca jedynie na papierze. Głównym ustępstwem ze strony prawicy był natomiast fakt, że w ogóle musiała ona zgodzić się na jakąkolwiek reformę rolną. Była to decyzja ogromnie trudna, bowiem bogate konserwatywne (i oczywiście przeciwne reformie) ziemiaństwo uznawane było za polityczne i społeczne zaplecze prawicy narodowej. Kompromis był jednak konieczną ceną za niezbędny sojusz z PSL „Piast”. Tym bardziej że dla prawicy nie było alternatywy.

Pewne porozumienie zostało w końcu osiągnięte w trzeciej dekadzie kwietnia. Opory w łonie prawicy spowodowały jednak, iż ostateczny sukces osiągnięto dopiero w kolejnym miesiącu. 17 maja 1923 roku w mieszkaniu endeckiego senatora Juliusza Zdanowskiego przy ulicy Foksal w Warszawie podpisano słynny pakt lanckoroński. Ta myląca nazwa, jaka utarła się w opinii politycznej, wynikała z wiązaniem genezy porozumienia z rezydencją senatora Ludwika Hammerlinga w Lanckoronie. Wincenty Witos napisze później:

„[…] układ zawarty nazwano złośliwie „paktem lanckorońskim”, nie wiem dlaczego ponieważ Lanckorony nie oglądał nigdy. Był to podobno wynalazek posła Putka. Pisano też i mówiono wiele, że patronował układowi, a nawet miał być autorem senator Hammerling. Było to najzwyklejsze kłamstwo, gdyż Hammerling nawet nie znał jednej jego litery”.

Podpisy pod treścią układu złożyli: Stanisław Głąbiński i Marian Seyda (Związek Ludowo-Narodowy), Wojciech Korfanty i Józef Chaciński (Chrześcijańska Demokracja) oraz Władysław Kiernik oraz Wincenty Witos (PSL „Piast”). W ostatniej chwili z paktu wycofało się Stronnictwo Chrześcijańsko-Narodowe. Nie zgadzało się ono m.in. na przewodnictwo „piastowców” w koalicyjnym gabinecie. W ten sposób w polskim parlamencie pojawiła się nowa polityczna koalicja zdolna utworzyć gabinet.

Trudne decyzje

Pakt lanckoroński przewidywał utworzenie rządu „polskiej większości”. Dotyczył on wszystkich kluczowych spraw politycznych i społecznych, poczynając od narodowego, polskiego charakteru ustroju państwa i samorządów poprzez sprawy wewnątrzpaństwowe (polityka kresowa, wojskowa, skarbowa itd.), a kończąc na zasadach reformy rolnej, stanowiących niemal połowę treści całego dokumentu. Ostatnie nie może dziwić – tak jak wspomniałem, podczas negocjacji pomiędzy stronnictwami stanowiła ona główną kość niezgody.

Bardzo duży nacisk położono na narodowy, polski charakter ustroju państwa i samorządów. Rząd mogli tworzyć tylko Polacy. Język polski ustanowiono językiem urzędowym. Założono wprowadzenie ograniczeń w szkolnictwie dla mniejszości narodowych – tzw. numerus clausus. Wpływ polski w samorządach miał zostać zabezpieczony za pomocą odpowiedniej ordynacji wyborczej gminnej, powiatowej oraz wojewódzkiej.