Car-bomba nie była pierwsza. Rosja od wieków demonstrowała potęgę przez car-propagandę

Car-bomba nie była pierwsza. Rosja od wieków demonstrowała potęgę przez car-propagandę

Dodano: 1
Car-puszka
Car-puszka / Źródło: Wikimedia Commons / CC BY-SA 3.0 / Alvesgaspar
Car-bomba, największa zdetonowana bomba lotnicza w historii wybuchła 30 października 1961 roku. Była to czysta demonstracja siły ZSRR. Rosja przez wieki stosowała tego typu propagandę wielkości, czego przykładem mogą być car-puszka, car-kołokoł czy car-tank.

Car-bomba to największa zdetonowana bomba wodorowa w historii. Jednak nie była pierwszą propagandową bronią z dodanym przedrostkiem „car” w nazwie. Od wieków Rosja demonstrowała w ten sposób swoją potęgę.

Car-puszka. Demonstracja siły tuż przed upadkiem

Car-puszka, czyli po prostu car-armata została odlana z brązu w 1586 roku na polecenie cara Fiodora Rurykowicza. To największa na świecie armata tego typu. Działo to ma kaliber 900 mm, długość 5,34 m i masę 39,312 tony. Kamienne kule, którymi miała strzelać miały po 800 kg każda.

Armata była początkowo umieszczona w ramach fortyfikacji na przedpolu moskiewskiego Kremla, na obecnym placu Czerwonym. Spierano się, czy rzeczywiście można było z niej strzelać. Wyjaśniły to badania przeprowadzone w 1980 roku, które udowodniły, że oddano z niej przynajmniej jeden strzał. Jednak najpewniej nigdy nie była stosowana do celów bojowych ze względu na skomplikowaną i zbyt czasochłonną obsługę oraz praktyczną niemożność transportu tak ciężkiego działa.
Ogromna armata nie uchroniła Rosji przed wielką smutą, czyli okresem kryzysu politycznego po śmierci cara Fiodora, w trakcie którego polskie wojska zajęły Kreml.
Ze służby car-puszkę wycofano w XVIII wieku. Drewniana laweta, na której znajdowała się armata, spłonęła w czasie okupacji Moskwy przez Napoleona. W latach 30. XIX wieku do działa dodano dekoracyjną żeliwną lawetę i czysto dekoracyjne żeliwne kule, zbyt duże, by rzeczywiście mogły być użyte do strzału z niej.
Obecnie car-puszka eksponowana jest na Kremlu jako pomnik militarny, obok innego symbolu rosyjskiej potęgi – car-kołokoła

Car-kołokoł. Największy dzwon, który… nigdy nie zadzwonił

Car-kołokoł, czyli car-dzwon to z kolei największy na świecie dzwon. Został odlany z brązu 25 listopada 1735 roku na polecenie carycy Anny Iwanowej. Dzwon waży 202 tony, ma średnicę 6,6 m, a wysokość 6,14 metra.

Dzwon jeszcze dwa lata po odlaniu znajdował się w dole odlewniczym. Pozostawał tam również podczas pożaru Kremla w 1737 roku. Na wskutek zalania wodą pękł. Został wydobyty na powierzchnie wraz z odpękniętym fragmentem ważącym 11,5 tony dopiero w 1836. Ustawiono go na kamiennym postumencie, na którym spoczywa do dziś. Dlatego nigdy w historii nie zadzwonił.
Co ciekawe, samo pojęcie car-kołokoł funkcjonowało już wcześniej i opisywało kolejne wielkie dzwony, które rzeczywiście były używane na Kremlu. Pierwszym był ważący 40 ton dzwon Duży Uspieński z 1600 roku odlany na zamówienie cara Borysa Godunowa przez twórcę car-puszki. Dzwon został zniszczony w trakcie pożaru około 1650 roku, a m.in. z jego szczątków powstał kolejny dzwon, ważący 130 ton, który uległ zniszczeniu w 1654 roku.
W 1656 ze szczątków poprzedniego dzwonu odlano kolejny dzwon, tym razem ważący 160 ton. Dzwon zawieszony w 1658 roku runął w czasie pożaru 1701 roku. Jego fragmenty kolejny raz wykorzystano do odlania kolejnego dzwonu – obecnego car-kołokoła.

Car-tank, czyli nieudany trójkołowy czołg

Car-tank był prototypowym pojazdem opancerzonym, który został skonstruowany w latach 1914–1915. Od nazwiska konstruktora nazywany jest też czołgiem Lebedienki.

Car-tank poruszał się na trzech kołach, z czego dwa przednie miały średnicę 9 metrów, a tylne 1,5 metra. Miało to umożliwiać pojazdowi pokonywanie przeszkód. Przez to sama wieża czołgu znajdowała się na wysokości 5 metrów nad ziemią. Jednak w testach okazało się, że mniejsze koło grzęźnie w ziemi, a sam pojazd ma dodatkowo zbyt słabe silniki i jest podatny na ogień artylerii.
Ostatecznie, ze względu na koszty zrezygnowano z prac nad ulepszeniem pojazdu, a prototyp został zezłomowany w 1923 roku.

Car-bomba. Chruszczow pręży muskuły

30 października 1961 roku doszło do detonacji największej bomby wodorowej w historii. Test car-bomby polecił przywódca ZSRR Nikita Chruszczow. Miała to być tylko i wyłącznie demonstracja siły.

Car-bomba ważyła 27 ton. Została zrzucona na spadochronie, żeby specjalnie przygotowany do transportu bomby ogromny samolot Tupolew Tu-95W zdążył odlecieć w bezpieczne miejsce przed detonacją. Sam miał być pomalowany specjalną białą farba, która miał go chronić przed promieniowaniem.
W sąsiednim samolocie znajdowała się ekipa filmowa, która sfilmowała eksplozję. Film z detonacji został odtajniony w 2020 roku.
W wyniku wybuchu pojawiła się kula ognista o promieniu około 3,5 km, która niemal dosięgła powierzchni ziemi. Grzyb atomowy miał około 60 km wysokości i 30–40 km średnicy. Eksplozja całkowicie zniszczyła wszystko w promieniu 35 km. Część skalistych wysepek, w pobliżu których dokonano detonacji, po prostu wyparowało. Sam wybuch był odczuwalny nawet na Alasce. Fala sejsmiczna wywołana wybuchem okrążyła Ziemię trzy razy, a sama eksplozja była widoczna z odległości blisko 900 km. Promieniowanie cieplne było w stanie spowodować oparzenia trzeciego stopnia w odległości 100 km od miejsca eksplozji.
Czytaj też:
Hołd ruski? Nie było czegoś takiego! Historyk wyjaśnia, o co chodzi z dzisiejszą rocznicą

Źródło: WPROST.pl
 1

Czytaj także