Konfederacja warszawska, czyli akt tolerancji sprzed 450 lat. Historyk: Sytuacja w Polsce była fenomenem

Konfederacja warszawska, czyli akt tolerancji sprzed 450 lat. Historyk: Sytuacja w Polsce była fenomenem

Dodano: 1
Obraz Jana Matejki: Potęga Rzeczypospolitej u zenitu. Złota Wolność. Elekcja R.P. 1573
Obraz Jana Matejki: Potęga Rzeczypospolitej u zenitu. Złota Wolność. Elekcja R.P. 1573 Źródło: Wikimedia Commons / domena publiczna
– Akt konfederacji warszawskiej był dokumentem mocno osadzonym w tradycji współistnienia wyznań i religijnej różnorodności. Wynikał z polskiej kultury politycznej – mówi prof. Jolanta Choińska-Mika w rozmowie z „Wprost”. Dziś mija 450. rocznica uchwalenia aktu konfederacji warszawskiej, wyjątkowego w ówczesnej Europie aktu prawnego, który gwarantował tolerancję religijną w Rzeczpospolitej.

Gdy w lipcu 1572 roku Zygmunt August zmarł bezpotomnie, w dziejach Rzeczpospolitej skończyła się pewna epoka. Z przyjętych wcześniej praw wynikało, że tron będzie elekcyjny, a w wyborze nowego władcy ma uczestniczyć szlachta. Jednak szczegółowe rozwiązania dotyczące elekcji trzeba było jeszcze dokładnie ustalić.

Czym była konfederacja warszawska?

W tej sytuacji w styczniu 1573 roku w Warszawie zebrała się konwokacja – zjazd szlachty i senatorów, podczas której 28 stycznia podjęto uchwałę dotyczącą m.in. zapewnienia swobody wyznania szlachcie w Rzeczypospolitej.

Zapis o rozróżnionych w wierze to zaledwie fragment uchwały podjętej w styczniu 1573 r. na zakończeniu obrad konwokacji warszawskiej. Sama konwokacja była zjazdem senatorsko-szlacheckim, który miał zając się kwestiami związanymi z przyszłą elekcją. Konwokacja miała przede wszystkim ustalić gdzie i w jaki sposób wybór władcy będzie przeprowadzony – mówi „Wprost” prof. Jolanta Choińska-Mika z Uniwersytetu Warszawskiego. – Ważnym punktem obrad stała się sprawa zapewnienia porządku wewnętrznego na czas bezkrólewia. Ustalenia w tej kwestii zapisano w akcie konfederacji generalnej, która jednocześnie sankcjonowała decyzje konfederacji lokalnych powstałych po śmierci Zygmunta Augusta. W zredagowanym wówczas tekście znalazł się również punkt o zapewnieniu pokoju wyznaniowego – wskazuje historyk.

Czytaj też:
Szlachta była nieufna wobec obcych kandydatów na króla. Dlatego spisała konstytucję 200 lat przed 3 maja

Zebrani na konwokacji zajęli się nie tylko sprawami elekcji, ale także bieżącymi problemami Rzeczpospolitej, która musiała przez pewien czas funkcjonować bez króla, od którego zależało bardzo wiele instytucji i procedur w państwie. Jednak to nie pokój wyznaniowy miał być głównym celem konwokacji i zawiązanej przez szlachtę konfederacji, czyli związku zawieranego w celu realizacji określonych celów.

Początkowo chyba nie zdawano sobie sprawy, że zapis o rozróżnionych w wierze stanie się najbardziej zapalnym tematem, który wywoła mnóstwo polemik i dyskusji – mówi prof. Choińska-Mika w rozmowie z „Wprost”.

– W rezultacie hasło „konfederacja warszawska” zaczęto bardzo szybko utożsamiać przede wszystkim z punktem dotyczącym pokoju wyznaniowego – podkreśla historyk. – Bardzo stanowczo przeciwko takiemu zapisowi uchwały wystąpili senatorowie duchowni z arcybiskupem gnieźnieńskim Jakubem Uchańskim na czele. Zasadniczo biskupi wyrażali zdecydowany sprzeciw zapisom konfederacji, twierdząc, że otwiera ona drogę do bezbożnictwa, co będzie niemalże początkiem końca Rzeczypospolitej. Wtórowała im znaczna część szlachty katolickiej – dodaje.

Konwokacja była zupełnie nową formułą zgromadzenia, która w praktyce przypominała obrady sejmu. Tylko że sejm, zgodnie z konstytucją nihil novi, podejmował decyzję przy zgodzie trzech stanów sejmujących – izby poselskiej, senatu i króla. Z oczywistych względów, w czasie bezkrólewia król nie brał udziału w konwokacji, co od razu wywoływało dyskusję, czy podejmowane na niej decyzje, wykraczające poza ustalenie terminu i formy elekcji, będą prawnie wiążące.

Czytaj też:
„Śmierć, która wstrząsnęła całym królestwem”. Pierwszy i ostatni taki król – Zygmunt August

– Wysuwano zarzut, że konwokacja przekroczyła swoje kompetencje, a więc uchwalony akt nie ma mocy prawnej. Na sprzeciw ze względów ideologicznych nałożyły się podziały polityczne, co jak to zwykle bywa, dodatkowo komplikowało sytuację – wskazuje historyk.

Prof. Choińska-Mika: To wspaniałe świadectwo odpowiedzialności szlachty

Kwestia zapisu o tolerancji religijnej pojawiła się w dyskusji nieprzypadkowo. Kilkanaście lat wcześniej w niemieckiej Rzeszy toczyła się krwawa wojna religijna. Z kolei zaledwie kilka miesięcy wcześniej we Francji miała miejsce noc św. Bartłomieja, czyli dokonana przez katolików rzeź protestantów w Paryżu.

Szlachta pomyślała o tym, że w czasie, kiedy po Europie przetaczają się konflikty religijne, warto na wszelki wypadek zadbać o pokój wyznaniowy na czas bezkrólewia – wskazuje prof. Choińska-Mika.

Chodziło o to, żeby z powodu różnic religijnych nie doszło do rozbicia elekcji i poważnego wewnętrznego konfliktu. Uchwała konwokacji warszawskiej była wspaniałym świadectwem kultury politycznej, rozsądku politycznego i odpowiedzialności szlachty – dodaje.

Historyk zwraca uwagę, że w kolejnych miesiącach, kiedy pojawiły się już konkretne kandydatury na polskiego króla, zaczęto myśleć o tolerancji wyznaniowej w kontekście potencjalnego przyszłego władcy.

Ponieważ dwie najpoważniejsze kandydatury, to znaczy kandydat francuski i kandydat habsburski nie kojarzyły się z tolerancją religijną, to uchwalenie takiego zabezpieczenia wydawało się szczególnie istotne. Propaganda antyfrancuska eksponowała argument udziału Henryka Walezego w nocy świętego Bartłomieja. W związku z tym dla protestantów polskich potwierdzenie konfederacji na sejmie elekcyjnym, przy okazji uchwalenia artykułów henrykowskich, stało się niezwykle istotne – podkreśla prof. Choińska-Mika.

Zwłaszcza że, jak już wspominałam, szlachta miała dużo wątpliwości czy konwokacja, jako zupełnie nowe ciało, powołane do zajęcia się kwestiami związanymi z elekcją, może zajmować się sprawami związanymi z sytuacją religijną. Stąd też istniała duża obawa, że uchwalone zapisy będą kontestowane jako nieprawomocne. W związku z tym obóz protestancki stoczył poważną batalię w czasie sejmu elekcyjnego, żeby punkt dotyczący gwarancji zachowania pokoju wyznaniowego włączyć do artykułów henrykowskich – dodaje.