Wojskowa masakra stała się jednym z mitów PRL-u. Początek szlaku bojowego Kościuszkowców

Wojskowa masakra stała się jednym z mitów PRL-u. Początek szlaku bojowego Kościuszkowców

Dodano: 
I Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki w bitwie pod Lenino
I Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki w bitwie pod Lenino Źródło: PAP / CAF
Bitwa pod Lenino z udziałem 1 Polskiej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, rozpoczęła się 12 października 1943 roku. Mimo bardzo umiarkowanego sukcesu, okupionego ogromnymi stratami wśród polskich żołnierzy, bitwa stała się jednym z mitów Polski Ludowej. Na jej pamiątkę to właśnie 12 października do 1992 roku obchodzono święto Wojska Polskiego.

Wraz z zerwaniem stosunków polsko-radzieckich w kwietniu 1943 r. Stalin postanowił stworzyć w ZSRR polski ośrodek polityczny alternatywny do londyńskiego. W ten sposób powstał Związek Patriotów Polskich, na czele którego stanęła Wanda Wasilewska i Alfred Lampe. Następnym krokiem było powołanie polskich oddziałów wojskowych, które walczyłyby obok Armii Czerwonej.

Decyzje w tej sprawie podjęto w maju 1943 r. Dowódcą dywizji formowanej w ZSRR został płk Zygmunt Berling (awans na generała otrzymał wówczas z rąk dowództwa radzieckiego), dyplomowany oficer armii II RP, cieszący się zaufaniem NKWD. Taka postać był komunistom potrzebna – będąc dyspozycyjnym wobec ZSRR i ZPP, mógł sprawiać wrażenie patriotycznego, polskiego oficera.

Komunistyczne wojsko z patriotyczną otoczką

Miejscem formowania oddziałów polskich został w maju obóz w Sielcach nad Oką położony na wschód od Moskwy. Wydaje się, że wybrany został nieprzypadkowo – nazwa ta mogła brzmieć miło dla polskiego ucha. Obóz szybko zapełniał się Polakami, którzy po ewakuacji Armii Andersa nadal pozostawali w ZSRR. Bez wątpienia dla większości z nich przybycie do Sielc było szansą na wyrwanie się z trudnych warunków bytowych w głębi Związku Radzieckiego.

W przeciwieństwie do wcześniejszej rekrutacji oddziałów gen. Andersa, do oddziałów polskich mogli na ochotnika zgłaszać się przedwojenni mieszkańcy II RP niepolskiego pochodzenia, a także przedstawiciele polonii z ZSRR. Do Sielc przybyli też oficerowie Armii Czerwonej pochodzenia polskiego, m.in. płk Bolesław Kieniewicz, płk Wojciech Bewziuk, mjr Gwidon Czerwiński i płk Anatolij Wojnowski.

Ostatecznie w pierwszej fazie formowano oprócz dywizji piechoty (w składzie: 3 pułki piechoty i 1 pułk artylerii) także m.in. pułk czołgów, eskadrę myśliwską, batalion kobiecy im. Emilii Plater oraz oddziały pomocnicze. Łącznie (według etatu) było to 16 571 żołnierzy.

Czytaj też:
Gen. Anders pisał: Wywołanie powstania w Warszawie uważamy za ciężką zbrodnię… Dziś rocznica kapitulacji

Na każdym kroku robiono wszystko, by podkreślać polskość formowanych w Sielcach oddziałów. Wprowadzono polski język komend, polskie umundurowanie, regulaminy, musztrę oraz odznakę z orłem tzw. „piastowskim” (bez korony). Znalazło się też miejsce dla polskiego kapelana wojskowego – został nim ks. mjr Wilhelm Kubsz, duchowny z Polesia, który wcześniej służył w oddziale partyzanckim im. Lenina i był lojalny wobec ZPP. Ksiądz Kubsz zorganizował w Sielcach kaplicę polową i sprawował normalne obowiązki kapelana mimo sprzeciwu komunistów i oficerów z Armii Czerwonej.

Według klucza patriotycznego wybrano także patrona nowej jednostki – Tadeusza Kościuszkę. Stanowił on połączenie cech bohatera narodowego i „postępowego”. W dywizji podkreślano też nastroje antyniemieckie – chętnie odśpiewywano „Rotę” Konopnickiej. Zwieńczeniem działań propagandowych była uroczysta przysięga żołnierska, złożona 15 lipca (w rocznicę bitwy pod Grunwaldem) i poprzedzona mszą świętą. Warto dodać, że żywo na powstanie dywizji reagowała polonia amerykańska.

Bitwa pod Lenino. Plan ofensywy

1 września 1943 r., oficjalnie w wyniku listownej prośby Wandy Wasilewskiej skierowanej do Stalina 1. Dywizja Piechoty wraz z pułkiem czołgów i batalionem kobiecym (jednostkami 1. Korpusu Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR, istniejącego od sierpnia) wyruszyła na front. Data ta, podobnie jak przysięga z 15 lipca, była symboliczna – w czwartą rocznicę napaści Niemiec na Polskę nowe polskie wojsko ruszało pomścić klęskę wrześniową. Jednostkę ześrodkowano pod Wiaźmą (na południowy zachód od Moskwy), tam też, jako odwód Frontu Zachodniego, miała kontynuować szkolenie bojowe. Okazało się jednak, że front posuwał się do przodu, a dywizja okazała się potrzebna w pierwszej linii.

Z końcem września 1943 r. Armia Czerwona oprócz intensywnych działań na południu prowadziła także natarcie w rejonie Smoleńska. Po zdobyciu tego ważnego miasta kolejnym kluczowym zadaniem stało się uchwycenie przepraw na Dnieprze w rejonie Orszy. Gen. Wasilij Sokołowski, dowódca Frontu Zachodniego, 30 września przedstawił Stawce Armii Czerwonej plan uderzenia na tym odcinku, którego dokonać miały 10. Armia Gwardii oraz 21. i 33. Armia.

Tuż po rozpoczęciu ofensywy okazało się jednak, że obrona niemiecka na przedmościu orszańskim (tzw. „linia Pantery”) jest zbyt silna, dlatego też postanowiono przerzucić atak na północ od Smoleńska i obejść pozycje niemieckie pod Orszą. 21. i 33. Armia miały w tej sytuacji wiązać znajdujące się tam siły niemieckie.

Czytaj też:
Polska wysyła notę dyplomatyczną do Berlina ws. reparacji. „Strony powinny podjąć niezwłoczne działania”

23 września Dywizja Kościuszkowska rozpoczęła dalsze przegrupowanie na zachód. Dla żołnierzy gen. Berlinga było to pierwsze frontowe doświadczenie – marsz w trudnych warunkach, w większości nocą. Pojawiły się pierwsze ofiary oraz dezerterzy. 1 października dywizja polska została przydzielona w skład 10. Armii Gwardii, zaś kilka dni później, w wyniku zmiany planów operacyjnych, przeniesiona do 33. Armii, dowodzonej przez Wasilija Gordowa.