Śmierć Zygielbojma. Dramatyczny protest polskiego Żyda wobec obojętności na Zagładę

Śmierć Zygielbojma. Dramatyczny protest polskiego Żyda wobec obojętności na Zagładę

Dodano: 
Fragment wystawy o Szmulu Zygielbojmie w Żydowskim Instytucie Historycznym (2018 rok)
Fragment wystawy o Szmulu Zygielbojmie w Żydowskim Instytucie Historycznym (2018 rok) Źródło: PAP / Paweł Supernak
Szmul Zygielbojm popełnił samobójstwo w nocy z 11 na 12 maja 1943 roku w Londynie. Był to znak protestu przeciw brakowi reakcji Aliantów na informacje o Zagładzie. Przed śmiercią polsko-żydowski polityk napisał trzy listy, w tym jeden do polskich władz na emigracji.

W pierwszych dniach maja 1943 roku dogasało powstanie w getcie warszawskim. Meldunki o bohaterskiej walce polskich Żydów trafiały do Warszawy, gdzie sprawę na antenie BBC nagłaśniał polski premier Władysław Sikorski, wzywając Polaków do pomocy walczącym Żydom.

Kim był Szmul Zygielbojm?

Jednym z działaczy związanych z polskim rządem w Londynie był Szmul Mordechaj Zygielbojm. Był on w czasach II Rzeczpospolitej aktywnym działaczem lewicowego Bundu i warszawskim radnym. Uważał, że ojczyzną polskich Żydów jest Polska i to tutaj, a nie w Palestynie, powinni oni żyć.

Po wybuchu II wojny światowej i kapitulacji Warszawy był jednym z 12 zakładników mających gwarantować swym życiem spokój i porządek. Jednocześnie od początku organizował podziemny żydowski ruch oporu. Wszedł w skład stworzonego przez Judenratu (Rady Żydowskiej), ale gdy tylko pojawił się pomysł utworzenia getta, złożył mandat i silnie przeciwstawiał się tej koncepcji. Jednak tego typu publiczna działalność była bardzo niebezpieczna, więc za namową partyjnych towarzyszy udał się na emigrację.

W kolejnych latach podróżował po świecie i zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych informował o trudnej sytuacji Żydów na okupowanych przez nazistów terenach. W końcu w lutym 1942 roku trafił do Londynu, gdzie został mianowany członkiem Rady Narodowej RP. Otrzymując dramatyczne raporty z Polski dotyczące skali akcji eksterminacyjnej (w grudniu 1942 roku spotkał się z Janem Karskim), próbował informować światowych przywódców, w szczególności Franklina Delano Roosevelta i Winstona Churchilla o Zagładzie i domagał się reakcji. Świat pozostawał jednak głuchy na te wezwania.

Śmierć Zygielbojma. Pożegnalne listy

Na wieść o tragicznym końcu powstania w getcie warszawskim, Zygielbojm postanowił popełnić samobójstwo w nocy z 11 na 12 maja. Przed śmiercią napisał trzy listy: do mieszkającego w Johannesburgu brata Fajwela, do towarzyszy partyjnych w Stanach Zjednoczonych oraz do polskich władz na uchodźstwie: prezydenta RP Władysława Raczkiewicza i premiera Władysława Sikorskiego.

„Jest cicha noc kwietniowa 1943 roku. Idę w tłumie ludzi londyńskimi ulicami, a w muskających moje ubranie przechodniach widzę cienie z warszawskiego getta. Otaczają mnie ze wszystkich stron… Dlaczego ich opuściłem? Byłem tam razem z nimi. Dlaczego teraz, w ich ostatnich zmaganiach, nie ma mnie tam? Dlaczego nie walczę razem z nimi na ruinach muru w Warszawie? Dlaczego nie leżę zmiażdżony razem z nimi? Co osiągnąłem? Czy uratowałem choć jedno żydowskie dziecko przed najstraszliwszą śmiercią? Stoję przybity z druzgocącym uczuciem bezsilności… Krzyczę w ciemną noc: »Głuchy świecie! Ratuj! Ratuj! W Polsce mordują Żydów, mężczyzn, kobiety, starców i dzieci…«” – pisał do brata. „Moje życie należy do narodu żydowskiego w Polsce, dlatego mu je oddaję” – możemy przeczytać przejmujące słowa.

List do partyjnych towarzyszy zawierał pożegnania i konkretne dyspozycje. „Z pewnością zrozumiecie wszystko bez wyjaśnień” – czytamy. Natomiast w liście do polskich władz kolejny raz próbował poruszyć serca dramatycznym protestem.

„Z ostatnich wiadomości z Kraju wynika bez żadnych wątpliwości, że Niemcy z całym bezwzględnym okrucieństwem mordują już obecnie resztki Żydów w Polsce. Za murami ghett odbywa się obecnie ostatni akt niebywałej w dziejach tragedii” – pisał w ostatnim z listów. Odpowiedzialność za zbrodnię wymordowania całej narodowości żydowskiej w Polsce spada w przede wszystkim na sprawców, ale pośrednio obciąża ona również ludzkość całą, Narody i Rządy Państw Sprzymierzonych, które do dziś dnia nie zdobyły się na żaden czyn konkretny w celu ukrócenia tej zbrodni. Przez bierne przypatrywanie się temu mordowi milionów bezbronnych i zmaltretowanych dzieci, kobiet i mężczyzn, stały się jego współwinowajcami. Muszę też stwierdzić, że aczkolwiek Rząd Polski w bardzo dużym stopniu przyczynił się do poruszenia opinii świata, jednak nie dostatecznie, jednak nie zdobył się na nic takiego nadzwyczajnego, co by odpowiadało rozmiarom dramatu, dokonywającego się w Kraju” – pisał.

„Milczeć nie mogę i żyć nie mogę, gdy giną resztki ludu żydowskiego w Polsce, którego reprezentantem jestem. Towarzysze moi w ghetcie warszawskim zginęli z bronią w ręku, w ostatnim porywie bohaterskim. Nie było mi dane zginąć tak jak oni, razem z nimi. Ale należę do nich, do ich grobów masowych. Przez śmierć swą pragnę wyrazić najgłębszy protest przeciwko bezczynności, z jaką świat się przypatruje i pozwala lud żydowski wytępić” – dodał.

Zygielbojm pozbawił się życia przez przedawkowanie leków nasennych. Nie odzyskał przytomności i zmarł 12 maja w St Mary's Hospital w Londynie. W 1998 r. został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Czytaj też:
Śmierć Józefa Piłsudskiego. „Krzyk i jęk zmieniony rozdziera nasze serca”
Czytaj też:
Jedno z najsłynniejszych przemówień w polskiej historii. Tak minister odpowiedział Hitlerowi

Opracował:
Źródło: WPROST.pl / dzieje.pl / Żydowski Instytut Historyczny